Praca przy komputerze potrafi skutecznie osłabić kondycję każdego człowieka. Po kilku latach przesiadywania przed komputerem może okazać się, że nasz brzuch coraz bardziej się zaokrągla, a po wbiegnięciu na 3 czy 4 piętro dostajemy strasznej zadyszki. Nie jest to z pewnością komfortowa sytuacja, ale trudno zmobilizować się do jakichkolwiek ćwiczeń. W końcu jednak nadchodzi ten dzień, kiedy stwierdzamy "to już czas poćwiczyć"! I co wtedy?

Po przeczytaniu wpisu D4rky'ego chciałbym przedstawić moje spojrzenie na tę sprawę. Szczególnie, że jest odrobinę inne.

Dla większości ludzi punk rock kojarzony jest z tandetą i komercją pokroju Blink 182 czy Green Day, czyli zespołami, które koło prawdziwego punk rocka nawet nie leżały. Tego akurat nie chcę zmieniać, bo wolę, aby osoby interesujące się taką muzyką zostały przy swoich przekonaniach, aniżeli zaczęły słuchać głosu ulicy, buntowniczych muzyków, którzy nie boją powiedzieć się wprost, że coś im się nie podoba. Jednakże nie o tym.

OpenOffice jest znanym pakietem biurowym, który - jak wszyscy doskonale - jest darmowy. Dzisiaj Rodzina zgłosiła się do mnie z problemem, że przy instalacji pakietu OpenOffice wymagany jest kod, który uzyskamy po wysłaniu sms-a za 7zł. Szybko w myślach przekląłem ludzi, którzy chcą zarobić na otwartym oprogramowaniu i sprawdziłem co i jak.

Pojawiły się wstępne plany co do wydań Xfce 4.8. Według nich już w kwietniu 2010 roku będziemy mogli zobaczyć stabilne wydanie tego środowiska graficznego. Przy okazji opisane zostały planowane zmiany związane z tym wydaniem. Zapowiada się nawet ciekawie.

Przeglądając zasoby Internetu ujrzałem gdzieś kilka screenów z GTA2. Ponieważ - krótko mówiąc - uwielbiam tę grę szybciutko ją ściągnąłem i uruchomiłem pod wine. Było kilka problemów (kto by wpadł na to, że plik GTA2INSTALLER.exe to archiwum ZIP?), jednakże teraz gra przyjemnie hula.

Stwierdziłem, że skoro już mam Debiana, to mogę popełnić kilka wpisów, które a nuż się komuś przydadzą. A że dzisiaj miałem trochę problemów ze sterownikami do dziadka GeForce 5200 FX, który swego czasu był dość popularna, to czas na pierwszy wpis.

LXDE to stosunkowo nowe środowisko graficzne, które powoli zaczyna zdobywać coraz to nowych fanów. Stwierdziłem, że skoro już i tak nie pracuję teraz na swoim laptopie, tylko blaszaku - mogę sobie poeksperymentować. Zainstalowałem więc LXDE i muszę stwierdzić, że jest całkiem ciekawym tworem.

Myślałem, że dzisiaj mnie już nic nie zaskoczy, jednakże blip chętnie rozwiał moje przekonanie. Wysłał mi albowiem przez Gadu-Gadu blipa graficzną reklamę swojej sieci komórkowej!

Swego czasu Debian w gałęzi niestabilnej (Sid) był moim ulubionym distro. Jednakże po odkryciu innych dystrybucji przestałem z niego korzystać. Debian rozwija się zdecydowanie zbyt wolno, a ta cała przesadna "wolność" jest czasem wręcz chora. Jednakże ostatnio Arch zaczął mnie wkurzać, a laptop wziął i się popsuł - więc szybki format z systemu na pendrive i do serwisu. Nie mogę sobie jednak pozwolić na kilka tygodni życia bez komputera podłączonego do Internetu, więc znów został odpalony mój dawny komputer.