Wlazłem dziś na stronę debata.blog.pl i zauważyłem coś ciekawego. Oto mini sesja zdjęciowa mojego nic nieznaczącego "odkrycia".

Gmail przyjaźnie poinformował mnie, iż w mojej skrzynce na last.fm znajduje się nowa prywatna wiadomość o tytule "'hey, what's up!". Nie zapowiadało to niczego ciekawgo/specjalnego.

No i nie pomyliłem się, zwykły spam, znów. Ale za to mój pierwszy na last.fm!

Zazwyczaj po usunięciu czegokolwiek z systemach GNU/Linux ślad wszelki po tym znika (oczywiście nie psując przy tym zależności - a przynajmniej się stara ;) ). Windows zaś elegancko wywalił mi program (grę dokladniej - Freeciv), lecz w TOP mi została.

Freeciv, Windows Vista, pasek start, usuwanie programów vista. Trochę dziwne, biorąc pod uwagę, iż Windows uznawany jest za system, który "robi wszystko za użytkownika, niech tylko ten se kliknie aka kupi cegłę".

Przeglądając dzisiaj wortal Jakilinux.org trafiłem na news z LinuxNews: KateOS 4 lista życzeń użytkowników. Oczywiście zajrzałem na ową stronę z życzeniami, aby sprawdzić, czego to ludzie chcą. Załamałem się.

Wikiyu poinformował mnie, iż Rootnode ogłosiło "nabór" na konta do marca 2009 roku. Jako iż od pewnego czasu miałem na nich ochotę, to - po końcowych przemyśleniach - postanowiłem się zgłosić.

Zajrzałem dzisiaj w statystyki mojego bloga dla tego miesąca (oczywiście korzystając z Webalizera wbudowanego w Joggera) i szok.

Któż z nas nie zna Jeremiego Clarksona (po chamsku spolszczyłem)? Pamiętamy jego specyficzny, angielski humor oraz dość "olewatorski" sposób myślenia.
W jednym z ostatnich programów stwierdził, iż "Clarkson odniósł się do niedawnego wypadku zagubienia danych 25 milionów osób z HM Revenue & Customs. Stwierdził on, iż incydent ten był sztucznie rozdmuchany przez media.". Na dowód tego, iż dane są bezpieczne i nie ma sensu robić sztucznego rozgłosu - umieścił swój numer konta i numer rozliczenia bankowego.

Siedzę sobie z rana przy komputerze, przeglądam wiadomości, rozmawiam ze znajomymi. W tle leci Otyg. Nic ciekawego prawda?
Prawda! Gadu-Gadu postanowiło mi zatem urozmaicić dzień, czemu ma być taki... "zwyczajny"?

Jak wiecie poszukuje/poszukiwałem dystrybucji dla siebie. I chciałbym podzielić się z Wami pewną myślą (prośbą) do Was (w końcu to otwarte oprogramowanie, czyż nie?). Chodzi mianowicie o płyty typu Miniiso oraz Net-install

Pamiętacie moje poszukiwania dystrybucji GNU/Linuksa dla mnie? Chyba w końcu znalazłem coś, co może zastąpić mi Debiana.
Nie mam pojęcia dlaczego, ale coś ciągnie mnie do PLD. To jest właśnie mój wybór.