Parę dni temu minął pierwszy miesiąc od kiedy zainstalowałem system Fedora w 13 wersji. Jeszcze kilka lat temu w życiu bym o tym nie pomyślał, Fedora wydawała mi się zbyt specyficzną dystrybucją, abym mógł jej kiedykolwiek używać. Dzisiaj jednak uważam zupełnie inaczej.

Od początku mojej przygody wszystko działało out-of-the-box. Modem Play Online? Bez problemu. Wbudowany mikrofon? Bez problemu. Wbudowana kamera? Bez problemu. W sumie Fedora nie sprawiła mi żadnego poważnego problemu. Zdarzył się jeden bug SELinuksa, ale nie był uciążliwy i został naprawiony wraz z aktualizacją systemu. Oprócz tego mam jeszcze jeden problem. Od czasu do czasu po uruchomieniu komputera w trayu Gnome jest straszny bałagan. A to data jest x2, a to brakuje jakiejś ikonki. Nie mam pojęcia skąd to się bierze, ale wystarczy się wylogować i wszystko bangla (jakby ktoś znał rozwiązanie to będę wdzięczny, ja nawet nie bardzo wiem czego szukać). Nie ma nawet czego opisywać, jak działo się to w przypadku Arch Linuksa, bo wszystko mi po prostu działa. Yum wcale nie jest taki wolny i nawet się z nim polubiłem. SELinux nie sprawia większych problemów. Idealnie.

Absolutnie nie żałuję, że zrezygnowałem z Archa, a tym bardziej Windows 7. Fedora po prostu działa i ma się świetnie.