08 Lut 2010
Nietolerancja w XXI wieku
Kategorie: Internet | 14:43:12Podczas kolejnego oglądania genialnego musicalu Hair naszły mnie przemyślenia związane z nietolerancją. A w związku z zainteresowaniami od razu połączyłem temat nietolerancji wraz z rozwojem Internetu oraz ogólnodostępnych innych mediów (prasa, radio, ale przede wszystkim telewizja). Doskonale jestem w stanie zrozumieć niechęć do czarnych, białych, wyznawców innych religii etc. parędziesiąt lat temu. Wtedy było to coś nowego, coś co mogło faktycznie budzić lęk czy grozę. Ale w dzisiejszych czasach?
W dzisiejszych czasach każdy z nas ma dostęp do wszelkiego rodzaju wiedzy. Każdy może zajrzeć do biblioteki i przejrzeć encyklopedię, większość bez problemu ogląda codziennie wiadomości z kraju i ze świata, a jeszcze większa część społeczeństwa spędza sporo czasu przeglądając informacje w Internecie, gdzie nie istnieją jakiekolwiek bariery.
Jestem jeszcze w stanie zrozumieć niechęć do palaczy marihuany, bo ludziom dalej kojarzy się to z przestępczością, nałogami, niechcianymi ciążami i martwymi płodami, ale to kwestia kulturowa, która niedługo przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie. Ale rasizm? Niechęć do mniejszości religijnych czy etnicznych? Czy ktoś jest mi w stanie wskazać, co wyznawcy Kryszny komukolwiek coś zrobili, żeby nazywać ich sektą? Moim skromnym zdaniem to kompletnie nieporozumienie.
08 Lut 2010 o 14:56:52
A czym się religia od sekty różni? Dla mnie sekta = religia ;p
Nieco poważniej - to, że istnieje dostęp do wiedzy nie oznacza, iż jest on wykorzystywany.
08 Lut 2010 o 15:00:47
Ja osobiście nie pochwalam religii, ale rozumiem ludzi, którzy potrzebują tej wiary. I w moim odczuciu religia jest stworzona własnie dla ludzi, którzy tej wiary potrzebują - wyznawcy nikomu nie wadzą, żyją sobie po swojemu i wszyscy są szcześliwi, a sekta powstaje tylko i wyłącznie w celu wyłudzania pieniędzy/ataków terrorystycznych/cokolwiek innego złego.
A co do wiedzy, to fakt. Sam często mówię, że lepiej pewnych rzeczy nie wiedzieć i żyć w błogiej niewiedzy, niż się niepotrzebnie martwić, ale uprzedzenia rasowe etc. mogłby zostać już wyeliminowane, bo to jest żałosne.
08 Lut 2010 o 15:01:48
Tak jak @Zal wspomniał - to, że takie informacje są dostępne nie oznacza, że ludzie je chętnie przyswajają.
08 Lut 2010 o 15:06:21
Ignorancji nie usuniesz.
Co do religii i sekt - zauważ, że wiele religii nie powstała wyłącznie w tym celu, aby wyłudzać pieniądze (i tym podobne), ale znaczna część ma to również w swoim repertuarze zachowań. Na całe szczęście - obecnie większość (tj. sekt i religii) jest stosunkowo niegroźna dla osób postronnych, dlatego nie narzekam.
Ale OK, już nie trolluję. Kolejny raz nie mogłem się przed tym powstrzymać ;]
08 Lut 2010 o 15:24:25
@Zal każda religia czy sekta w mniejszym lub większym stopniu żyje ze swoich wiernych. I każda stosuje socjotechniki by tych wiernych przyciągnąć.
Ale zgodzę się z Tobą, że nie każda powstała wyłącznie w celu "wyłudzania" pieniędzy, właściwie to niewielki odsetek.
Za to nie zgodzę się, że ze stwierdzeniem, że:"obecnie większość jest stosunkowo niegroźna."
Fakt palenie na stosie nie jest już dawno co dzienną praktyką, jednakże próba przeniesienia zasad postępowania wg danej wiary na grunt społeczny jest na porządku dziennym. I to samo w sobie jest złe.
Każdy ma prawo do własnego spostrzegania świata, ale nikt (a mało kto tego nie robi) nie ma prawa narzucać go innym.
08 Lut 2010 o 15:25:45
@bkr: Pozwól, że sprecyzuję - nie stanowi dla mnie bezpośredniego zagrożenia. Jeszcze.
08 Lut 2010 o 15:26:14
bkr: jasne, że tak. Ale nie znam nikogo, kto wierzy i pochwala takie zachowanie. To po prostu kwestia tego, że żyjemy w posranym państwie...
Ale mniejsza z tym, polityka to rzecz, która wywołuje u mnie odruch wymiotny.
08 Lut 2010 o 15:48:33
@Michał kUtek Kuciński a ja znam i to nie są źli ludzie, po prostu uznają, że tak jest lepiej. Lepiej, np. że religia jest obowiązkowa w szkole. To nic, że czyjeś dziecko może być skazane na ostracyzm z tego powodu no i że płaci za całe społeczeństwo.
@Zal bezpośrednio, tzn. ,że nie stanowi zagrożenia dla życia lub zdrowia? Bo to, że możesz być traktowany jako obywatel gorszej kategorii to zagrożenie pośfednie czy bezpośrednie?
08 Lut 2010 o 16:00:04
A ja nie bardzo. No, może jeszcze w niektórych krajach europejskich, jak chociażby Polska. Ale już tacy na przykład amerykanie powinni się zorientować co i jak wieki temu. To jest tygiel ras i chyba nietrudno zauważyć -- hej, ale przecież oni są tacy samy jak my! Jak ktoś jest zbyt tępy by to zauważyć, to żadne technologie XXI wieku mu nie pomogą.
Albo dziewice konsekrowane, by nazywać je chorymi psychicznie starymi pannami? Brak elementarnej wiedzy, skróty myślowe, obawa przed innością -- swobodny dostęp do wiedzy to wcale nie tak wiele, jak mogłoby się wydawać. Przeciętny zjadacz chleba chyba niezbyt często sięga po wiedzę spoza popularnych serwisów/gazet/programów TV, więc w gruncie rzeczy nie ma różnicy, czy może skorzystać z Internetu, czy też ma dostęp tylko do biblioteki. Zmiany mentalności wcale nie idą tak szybko za zmianami technologicznymi. I nigdy iść nie będą, bo nie wszyscy są zainteresowani wiedzą.
08 Lut 2010 o 16:43:50
Zmiany mentalności wcale nie idą tak szybko za zmianami technologicznymi. I nigdy iść nie będą, bo nie wszyscy są zainteresowani wiedzą.Dlatego, że nie leży to w niczyim interesie, poza interesem społecznym. Manipulacje opierają się w końcu na niewiedzy, co media, rząd i różnego rodzaju grupy ideologiczne chętnie wykorzystują.
08 Lut 2010 o 17:02:21
Osobiście mnie przeraża poziom agresji, zaawansowanego trollowania i "uwalniania poglądów" w Internecie.
Wolność słowa - ok.
Ale często mam wrażenie, że mamy do czynienia z "wolnością do nienawiści", a to mnie osobiście przeraża.
Osobiście jestem związana z kilkoma ruchami, które walczą z rozmaitymi formami dyskryminacji i mam wrażenie, że Internet nie dość, że pomaga organizować się grupom dyskryminowanym, to tak samo umożliwia zrzeszanie się dyskryminującym. Sad but true.
Chociaż faktem jest, iż w latach 60. telewizja i kino w USA przyczyniły się do zniesienia segregacji rasowej w południowych stanach USA. Informacja dała ludności dyskryminowanej (Afroamerykanom i Latynosom) poczucie siły w walce o (moim zdaniem) słuszną sprawę.
08 Lut 2010 o 17:46:47
@kodama: Myślę, że te negatywne aspekty są skutkiem tego, że ludzie poszukują wolności na zewnątrz, którą utożsamiają z samowolką i brakiem jakichkolwiek zasad, zamiast spróbować ją odnaleźć w sobie - jako brak zależności i przywiązania do swoich pragnień.
08 Lut 2010 o 17:56:51
Co nie zmienia faktu, że wolność do nawrzucania komuś bez powodu może być podciągnięta pod wolność słowa ;) A działa tu też efekt fałszywej większości tzn. znajdowania sobie takich społeczności, które się z nami zgadzają. A to daje poczucie siły.
08 Lut 2010 o 18:07:00
Tylko niech Wam nie przyjdzie winić środowiska jakim jest Internet za poczynania ludzi, którzy w jego sferze funkcjonują ;]
08 Lut 2010 o 18:27:26
Nie winię. Ale stweirdzam pewien socjologiczny fakt ;) "Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie zacząłem używać internetu" S. Lem
08 Lut 2010 o 20:46:47
Nieskromnie napiszę, że gdybym chciał po kolei rozważyć wszystkie poruszane przez Ciebie kwestie (i część z komentarzy, które przejrzałem raczej pobieżnie), to musiałbym napisać osobny wpis -- nieprzymierzając, prawdopodobnie dużo dłuższy niż Twój.
Ponieważ gdzieś zacząć trzeba, zacznę od końca -- mianowicie od słowa "sekta". Rzecz w tym, że jest to słowo kojarzone jednoznacznie negatywnie (Wybieg 28 wg Schopenhauera -- notabene w zeszłym roku ukazał się świetny komentarz do "Erystyki" autorstwa Budzyńskiej-Dacy i Kwoska). Bo czym różni się Kościół od sekty? Golka żartobliwie odpowiada że "Kościoły to sekty którym udało się zdobyć popularność" -- i w gruncie rzeczy nie sposób się z tym nie zgodzić. Sekty -- podobnie jak Kościoły -- są gminami wiernych wyznających wspólną religię. Tylko te pierwsze są demonizowane przez te drugie w imię pierwszego przykazania.
Zal: sekta od religii różni się mniej więcej tak jak drużyna piłkarska różni się od piłki nożnej -- sekta oraz Kościół są zinstytucjonalizowaną (co nie znaczy że zalegalizowaną!) formą manifestowania wyznawania jakiejś religii.
Wcześniej wyrażasz swoje zdziwienie dla nietolerancji, również w kontekście dostępu do wiedzy w dzisiejszych czasach. Do tego przejdę za chwilę, zostanę najpierw przy tej nietolerancji.
Otóż tak się składa, że nietolerancja, czy też raczej etnocentryzm (przekonanie że własna zbiorowość jest w jakikolwiek sposób lepsza -- bardziej cywilizowana, wybrana, doskonalsza moralnie -- niż inne zbiorowości ludzkie), jest tak powszechny, że niektórzy autorzy skłaniają się nawet do stwierdzenia że jest on naturalną cechą człowieka. Ghiglieri próbuje dowodzić że występuje on nawet u innych naczelnych, ale ja do rewelacji Ghiglieriego podchodzę z dystansem.
Dlaczego tak jest? Ponieważ nic nie spaja grupy tak silnie jak zewnętrzne zagrożenie, choćby wyimaginowane. Żydzi, od przynajmniej dwóch tysięcy lat powszechnie nienawidzeni, są kategorią o najsilniejszych więziach wewnątrzgrupowych (pomijając w tym miejscu jak mierzy się jakość integracji społecznej, aby zbytnio nie odchodzić od głównego wątku). Jednocześnie aby człowiek był gotów z całym przekonaniem bez wyrzutów sumienia mordować innych, musi być przekonany o swojej wyższości nad tymi innymi. Zakaz zabijania innych ludzi jest obecny w niemal wszystkich kulturach, ale skutecznie się go obchodzi odmawiając człowieczeństwa swoim wrogom (fachowo nazywa się to dehumanizacją). Właśnie to robili naziści przyrównując na plakatach propagandowych żydów do karaluchów i innego robactwa. Zresztą Amerykanie w Wietnamie nie byli lepsi.
I wreszcie pierwszy wątek poruszany w ostatnim akapicie Twojego tekstu, czyli przekonanie że wiedza sprzyja tolerancji. No w tym problem że niekoniecznie. Jakieś 15 lat temu Herrnstein i Murray wywołali burzę w USA, dowodząc że IQ czarnoskórych jest średnio o około 15 punktów niższe niż IQ białych (mówiąc fachowo, rozkład normalny przedstawiający wyniki testu IQ przeprowadzonego na reprezentacyjnej próbie czarnoskórych jest przesunięty o 15 punktów względem rozkładu normalnego przedstawiającego wyniki takiegoż testu na populacji białych ludzi). Z drugiej strony rozkład normalny wśród Japończyków przedstawia się jeszcze inaczej -- średnia wynosiłaby 105 punktów, zaś odchylenie standardowe 12 zamiast 15.
(Tak, wiem że IQ jest miarą względną i średnia zawsze wynosi 100 punktów. Chodzi mi o to że wśród Japończyków wynosiłaby 105 gdyby zastosować miarę wyprowadzoną dla białych ludzi.)
Prawdopodobnie nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić jaki wstrząs musiały wywołać takie wyniki w przesiąkniętych polityczną poprawnością i tolerancją Stanach Zjednoczonych. Oczywiście można podważać metodologię badań, ale z drugiej strony -- ilu z nas jest kompetentnych by rozmawiać o IQ?
08 Lut 2010 o 20:52:23
Zapomniałem napisać że wspomniani Herrnstein i Murray są autorami książki pt. "The Bell Curve" (Krzywa w kształcie dzwonu). Na wypadek gdyby ktoś chciał szukać w bibliotece.
Przepraszam za komentarz pod komentarzem.
08 Lut 2010 o 21:29:07
@ Minio: Ja do testów IQ odnoszę się z najwyższą nieufnością, jako że sama miałam przyjemność dokonywania diagnozy testem Wechslera, miałam też styczność ze Stanfordem-Binetem, a także widziałam klasycznego Bineta.
08 Lut 2010 o 21:40:10
Ja też przepraszam za komentarz pod komentarzem ;) Komentuje z komunikatora i łapa mi się opsnęła ;P Wracając zaś do tematu: Nawet dopracowywany przez lata WAIS-R jest raczej społecznie i socjalnie niesensytywny, w momencie, gdy badamy wszystkie możliwe aspekty szeroko pojętej inteligencji. Dlaczego? Chociażby dlatego, że Afroamerykańskie rodziny nadal są gorzej sytuowane, podobnie jak Latynosi czy Rdzenni Amerykanie, co powoduje, że ich dostęp do pewnych informacji czy sposób ich przetwarzania jest bardziej zaburzony (np. przez niedożywienie czy też przymus opuszczenia szkoły wcześniej). Oprócz tego jest mnóstwo innych testów o mniej lub bardziej diagnostycznych właściwościach, ale naprawdę nie uważam, żeby IQ było odpowiednim wyznacznikiem, któRy powinien określać człowieka, czy wnioskować o jakiejś grupie.
08 Lut 2010 o 21:49:14
Kodama: żeby była jasność, ja nie uważam że IQ jest odpowiednim wyznacznikiem by określać inteligencję człowieka. Człowiek jest zdecydowanie zbyt skomplikowanym bytem by móc określić go za pomocą jednej liczby. Znacznie bardziej pociągająca jest dla mnie koncepcja inteligencji wielorakich Gardnera.
Wyglądasz na kogoś obeznanego w temacie. Ja taki nie jestem. Mam w planach przeczytać kilka książek o tym, więc nie czuję się kompetentny do dyskusji. Jednak z tego co mi wiadomo większość naukowców zgadza się, że inteligencja jest dziedziczona, czyli warunkowana biologicznie a nie kulturowo. Nie zgadzają się tylko w jakim wymiarze -- wydaje mi się że liczba waha się od 65% do 75%. Oznaczałoby to, że geniusz może być zmarnowany przez urodzenie i wychowanie w nieodpowiednim środowisku, ale zapewnienie dobrego środowiska w dzieciństwie z nikogo geniusza nie uczyni. Co najwyżej kogoś ponadprzeciętnego -- powiedzmy że między pierwszym a drugim odchyleniem standardowym na plus od średniej.
08 Lut 2010 o 21:59:57
@ Minio: Tak się składa, iż studiuję psychologię, stąd też moja dokładna wiedza i ewidentna niewiara w diagnozy ;) Co do procentów, prawdą jest, iż dziedziczność inteligencji waha się w teorii od 50% do 85%, chociaż napotkałam na statystyki mówiące, iż jest to 20%. to kwestia szkoły psychologicznej, jaką się przyjmie. Prawdą jest jednak, iż osoby wierzące w płynność inteligencji i możliwość jej "podrasowania" mogą poprzez pracę zwiększyć jej poziom aż do 15 pkt procentowych, natomiast osoby uważające, że inteligencja to cecha nabyta i niezmienna zazwyczaj nie poprawiają swoich wyników.
08 Lut 2010 o 22:07:53
Kodama: z tego co mi wiadomo to ten mechanizm działa nie tylko w przypadku testów na inteligencję. Jest głównym czynnikiem spędzającym sen z powiek farmaceutom, gdyż fałszuje wyniki testowania leków -- placebo, ze względu na wiarę pacjentów w jego powodzenie, okazuje się skuteczniejsze niż testowany lek. Goleman pisze że osoby wierzące że są kowalami własnego losu żyją dłużej oraz mniej i krócej chorują niż ludzie uważający że każdy jedynie wypełnia swoje przeznaczenie.
Prawdopodobnie można to określić "samospełniającą się przepowiednią", ale wydaje mi się że to pojęcie jedynie zaciemni obraz i utrudni odkrycie fascynującej własności ludzkiego umysłu.
08 Lut 2010 o 22:57:04
Biblioteki są dobrem wspólnym!
I z taką wiedzą żyłem do ubiegłej soboty. Niestety. Kutek też z taką wiedzą żyje do dziś #1. I niestety muszę zwrócić uwagę na ten fakt, błąd poznawczy. Wychodzi na to, że:
BIBLIOTEKI NIE SĄ DOBREM WSPÓLNYM.
Przekonałe[...]
09 Lut 2010 o 14:51:17
Pewnie znacie ten slogan, ale i tak zacytuję - „Dorośli z wymyślonymi przyjaciółmi są głupi. Powiedz nie religii.”
09 Lut 2010 o 16:38:05
To ze informacja jest dostepna nie znaczy wcale, ze zostanie uzyta. Ludzie zwykle zadowoleni sa ze swoich pogladow i nia chca ich zmieniac. Tymbardziej jesli te przesady sa sankcjonowane religijnie. Co jesli religia, swieta ksiazka i kaplani popieraja szowinistyczne poglady? To nie jest abstrakcyjne pytanie, konkretnym przykladem takiej postawy jest kosciol rzymskokatolicki, prawoslawny i czesc protestanckich oraz muzulmanie i ich opinia na temat gejow.
Z tzw sektami sprawa wcale nie jest prosta. Z jednej strony oczywiscie ludzie maja pelnie wyboru i nie powinno sie tego ograniczac. Ale z drugiej jednak mamy przeciez przyklady organizacji, ktore wykorzystujac religijne pragnienia manipuluja ludzmi.
@Minio: "Krzywa w kształcie dzwonu" to po prostu krzywa Gaussa lub inaczej mowiac krzywa rozkladu normalnego wnioski Herrnsteina i Murraya podwaza fakt, ze samo uzycie slowa "inteligencja" w opisie testu obniza wyniki czarnoskorych o jakies 15 punktow, to sila przesadu dzialajaca w samoocenie, a nie potwierdzenie rasistowskiej kalki. A placebo nie moze byc skuteczniejsze od testowanego srodka (jeszcze nie leku), bo efekt ten dotyczy kazdej dawki.
@Grzegorz: urojenie czasem bywa pozyteczne, tak
jak chocby w przypadku goscia w hitlerowskim obozie pracy, ktory uroil sobie, ze wozi taczka kamienie na budowe swojej posiadlosci, myslal o niej caly czas i jakos przezyl w calkiem niezlym stanie, chociaz tysiace ludzi obok niego zginelo
09 Lut 2010 o 19:21:02
@Zal - religii moim zdaniem zdecydowanie nie można porównać do sekty, ponieważ jest czymś zdecydowanie obszerniejszym (piłką nożną, vide: Minio). Religia jest ogólniejszym zbiorem, w którym sekty się zawierają, a myślę, że dużo łatwiej porównywać Kościoły i sekty. A często o Kościele mówimy, że to religia.
Może trochę przewrotnie, ale nie zgodzę się z tym, iż dostępna informacja może zostać niewykorzystana. Zostanie wykorzystana, ale sednem dyskusji zazwyczaj nie jest brak dostępu do wiedzy ale różnice w interpretacji - to samo dotyczy ewentualnych 'faktów' religijnych. Każdy zapewne zna proces kształtowania się dziecka/płodu (niepotrzebne skreślić) i nie jest to wiedza tajemna, natomiast daleka byłabym zarzucaniu przeciwnikom aborcji niewiedzę na ten temat w dyskusjach. Nie ma człowieka, który może o sobie powiedzieć, że 'jest obiektywny' dlatego też używanie argumentu pt. "Kieruję się wyłącznie wiedzą" jest IMHO daleko posuniętym nadużyciem.
17 Lut 2010 o 16:00:10
Spójrz na to co się dzieje we Francji gdzie tym durnym murzynom i arabom się w głowach poprzewracało od tego dobrobytu, a zrozumiesz czemu spora część(a szczególnie w naszym kraju)społeczeństwa nie toleruje tych"mniejszości narodowych".
24 Lut 2010 o 11:23:44
Według mnie trzeba rozrożnić pojęcia rasizmu i poprawności politycznej . Jeśli ktoś twierdzi że jest czarny jest gorszy bo jest czarny to oczywiście można mówić o zaściankowości i ignorancji .Jednak zdaje mi się że obecnie stwierdzenie że tylko biali mają predyspozycje do tego aby osiągać podium w ramach najważniejszych wyścigach kolarskich byłoby przez niektóre organizację (Amnesty International ,Helsińska Fundacja Praw człowieka ) odebrane jako akt rasizmu .Z mojego punktu widzenia jest błędna percepcja owej kwestii .Widział ktoś kiedyś czarnego , żółtego w Tour de France ? Nie uczestniczą i myślę że wynika to z ich anatomii . Warto też zauważyć iż fizjonomia która w kolarstwie jest pięto achillesową czarnych ,w biegach krótko czy długodystansowych skutkuje hegemonią Murzynów . Jedne rasy przodują w jednej dziedzinie drugie w innej . Odnośnie kwestii poprawności politycznej drażni mnie nazewnictwo . Jeśli ktoś na mnie zawoła białas , whitie nie czuję sie obrażony . Czemu natomiast nigga ,czarnuch mają nacechowanie pejoratywne ? Czytając prasę często dostrzegam Roma a nie Cygana ? Cygan=Rom i dla mnie to jest oczywiste . Kolejny wyraz który moim zdaniem jest przesadą - Afroamerykanin . Totalnie nie rozumiem takigo tworu językowego .Zgodnie z takim schematem np. Polak powinien byc określany mianem EuropejskowschodniegoPolaka .Czy chcemy takiej przesady która byłaby ekwiwalentem żenady ?
Odnosząc sie do postu Smolińskiego .Jeśli ktos przyjeżdza do Polski i ma aspirację żeby sie asymilować . Cechuje go szacunek do kultury , mentalnosci obyczajów a jednocześnie żywi się rodzimym żarciem , mówi w języku ojczystym , afiluje się z rodakami - akceptuje i co więcej chętnie dowiem się o jego kraju czegoś nowego. Natomiast jeżeli ktoś przyjeżdza do obcego kraju z postawą rozszczeniową , chce zmieniać prawo ale jeśli jego żądania nie są spełnianie i podpala auta i wszczyna burdy to jest już akt napaści . A jak pisał A.Frycz Modrzewski są wojny sprawiedliwe i niesprawiedliwe . I w tych ostatnich napadnięty ma prawo żeby się bronić . Wracając do meritum jeśli ktoś nie potrafi się przystosować to powinien w trybie pilnym być wysłany do pracy przymusowje żeby zarobić na deportację .Bo nie rozumiem czemu podatnicy mają łożyć na deportacje .