15 Lis 2009
Jakiś czas temu skarżyłem się, że napęd w laptopie przestał mi działać. W sumie to nie był wielki problem - przecież coraz bardziej popularne są netbooki, płyty w moim domu powoli wychodzą z użytku - płakać nie płakałem. Problem pojawił się gdy zainstalowałem Archa z pendrive, który (już po instalacji) wypluwał mi cały czas błąd szyny. A każdy z nas chyba wie, co to oznacza.
Zainstalowałem zatem Debiana na blaszaku, a lapek powędrował do serwisu sklepu (nie) dla idiotów. Po tygodniu dostałem list, że niestety odmawiają przyjęcia reklamacji, bo klawisze powypadały z laptopa (lol) i takie tam bzdety. No nic, śrubokręt w rękę i patrzymy co nie tak w bebechach. Nigdy laptopa nie rozkręcałem, więc byłem ciekaw jak to wszystko wygląda od środka (w sumie nic ciekawego).
No nic, bo kilku godzinach głowienia się czy da się to wszystko jakoś załatwić bez wymieniania napędu i RAM-u skręciłem lapa, wtyknąłem napęd i patrzymy na pierwszej lepszej płycie (Ubuntu 9.04) czy działa. O dziwo zaskoczyło. Zachwycony instaluję - wywalało się przy partycjonowaniu dysku. Później odpalić nie chciało.
Przygotowałem sobie również na pendrive obraz Archa, ale ten przy bootowaniu wywalał error 17 Gruba, co było niezbyt przeze mnie zrozumiałe (pomimo tego, że wiem co ten błąd oznacza). Odstawiłem to wszystko i stwierdziłem, że zajmę się tym dnia następnego, czyli dzisiaj.
LiveCD Ubuntu odpaliło, inne nie chciały (wnioskuję że potrzebna jest dobra płyta, a nie najtańsza), udało się nawet zainstalować. Zachwycony zainstalowałem system i przygotowałem go do używania (czyli wywaliłem mnóstwo zbędnego oprogramowania, niepotrzebne rzeczy z autostartu i zainstalowałem Xfce).
Ale podczas użytkowania zaczęły się dziać różne dziwne rzeczy. Na przykład Caps Lock samodzielnie się włącza i za nic nie chce wyłączyć. Pisząc czasem tekst się sam zaznacza (co może wkurzyć, jak klepiemy dość szybko i potrzebne jest ctrl+z). Dodatkowo stwierdziłem, że będę z WiFi korzystał, skoro działa out of the box - to czemu nie? WiFi również samo się rozłącza raz na jakiś czas (jakbym wciskał klawisz od niego). System sam się losowo wycisza i to chyba tyle z dziwactw.
Krótko mówiąc - laptop wrócił z serwisu w gorszym stanie, aniżeli do niego poszedł. Cieszę się, że w sumie da się go wygodnie używać, a w razie czego jest też stacjonarka. Mogę jednak czuć się chociaż trochę bardziej mobilny.
15 Lis 2009 o 18:58:24
Tak to jest, gdy się kupuję w biedronkach czy innych stokrotkach.
15 Lis 2009 o 18:58:59
Nie wiem, niestety nigdy nie miałem przyjemności zakupić jakiegokolwiek sprzętu z Biedronki czy Stokrotki.
15 Lis 2009 o 19:16:26
Wrócił w gorszym stanie - ale po jego powrocie go rozkręcałeś? :)
15 Lis 2009 o 19:17:02
Sądzisz, że przez wyjęcie napędu mogło się tak popieprzyć?
15 Lis 2009 o 21:31:37
Kup sobie Dell'a następnym razem. Też mi napęd padł, zgłosiłem w miniony poniedziałek o 16.30, we wtorek o 12 przyjechał serwisant i wymienił w godzinę na miejscu napęd. wszystko sprawnie, wszystko pięknie ;)
15 Lis 2009 o 21:32:07
Wiem, wiem.
16 Lis 2009 o 08:12:21
Ja oddałem swojego do serwisu laptopów i podmienili mi procesor. Jak zapytałem dlaczego mam inny procesor, to oni powiedzieli, że przez pomyłkę włożyli nie mój, bo mieli podobnego laptopa akurat w serwisie. Zaproponowali znów podmianę, ale na własny koszt musiałbym dostarczyć sprzęt - zrezygnowałem, bo to stary laptop, ale niesmak został.
Dodam tylko, że to nie był serwis gwarancyjny, tylko "profesjonalny".
A co do Twojego problemu - ja wyjąłbym napędy i odpalił jakiś system z pendraka, jeżeli będą wyskakiwały błędy, to np. odłączyłbym klawiaturę i tak po kolei.
Zrobiłbym też memory test, lub sprawdziłbym na innych pamięciach.
Pozdrawiam
16 Lis 2009 o 23:48:59
Istnieje możliwość, że jak go rozkręcałeś to przy okazji został przysmażony ładunkiem elektrostatycznym. I stąd te dziwactwa.