Może jestem szowinistą, ale nienawidzę, jak telefon wykonany do pomocy technicznej jakiejkolwiek firmy odbiera kobieta. Nienawidzę tego, albowiem z góry zakładam (i zazwyczaj to się sprawdza), że nie jest w stanie mi odpowiedzieć na pytanie nawet w 1%, co oznacza o braku jakiejkolwiek wiedzy na ten temat. Zawsze natomiast jest tekst "proszę chwilę poczekać, przekieruję pana do kolegi, on będzie wiedział'. I wie.

Osoby bardziej zainteresowane tematem festiwali w Jarocinie z pewnością słyszały o dość "skandalicznym zachowaniu Skandala" wokalisty Dezertera. W trakcie jednego z ich kawałków powstały jakieś burdy i bijatyki (o ironio, akurat podczas piosenki "Nienawiść i wojna) i muzycy musieli interweniować. Spędziłem dzisiaj trochę czasu na poszukiwaniu tego utworu, a także krótkiej wypowiedzi muzyków (przede wszystkim Skandala) dotyczącej tego wydarzenia. Być może ktoś ma/będzie miał podobny problem ze znalezieniem tego, więc pozwolę sobie wkleić tę wypowiedź, którą dosłownie przed chwilą spisałem ze słuchu. Pogrubienia moje

Revolution OS jest filmem opowiadającym o historii GNU, Linuksa, ruchu Open Source oraz Free Software. Powstał w 2001, jednakże ja miałem okazję obejrzeć go dopiero teraz i żałuję, że nastąpiło to tak późno.

Jeżeli po jednej z ostatnich aktualizacji zaczął wyskakiwać Ci komunikat

bash: /etc/bash_completion: line 967: syntax error near unexpected token
`{'
bash: /etc/bash_completion: line 967: `        else if ($1 !~ /:/ && $1
~ /^'"$cur"'/) { print $1 }}' ) )'


to najprawdopodobniej Twoja wersja bash-completion to 1:1.1-2. A tak na poważnie - bug został zgłoszony i bardzo szybko naprawiony. Wersja 1:1.1-3 działa bez zarzutu.

Jakiś czas temu skarżyłem się, że napęd w laptopie przestał mi działać. W sumie to nie był wielki problem - przecież coraz bardziej popularne są netbooki, płyty w moim domu powoli wychodzą z użytku - płakać nie płakałem. Problem pojawił się gdy zainstalowałem Archa z pendrive, który (już po instalacji) wypluwał mi cały czas błąd szyny. A każdy z nas chyba wie, co to oznacza.

W części pierwszej dość niepochlebnie wyrażałem się na temat magazynu Linux+. Dzisiaj przedstawię konkurencyjny dla niego Linux Magazine, który niestety również nie jest idealny.

Od zawsze wychodziłem z założenie, że kupowanie czasopism związanych z Linuksem i Open Source mija się trochę z celem, albowiem ilość informacji na temat tego typu technologii w Internecie jest wręcz oszałamiająca. Społeczność otwartych systemów operacyjnych bardzo chętnie dzielą się swoją wiedzą, piszą rozmaite artykuły dzięki którym można dowiedzieć się praktycznie wszystkiego. Jednakże będąc dzisiaj na zakupach nie mogłem oprzeć się pokusie, aby zakupić dwa konkurencyjne pisma, które posiadają "Linux" w nazwie - Linux Magazine oraz Linux+. Stwierdziłem, że warto sprawdzić na jakim poziomie są te czasopisma i wyrazić swoją opinię na ich temat.
Artykuł absolutnie nie jest komercyjny

Praca przy komputerze potrafi skutecznie osłabić kondycję każdego człowieka. Po kilku latach przesiadywania przed komputerem może okazać się, że nasz brzuch coraz bardziej się zaokrągla, a po wbiegnięciu na 3 czy 4 piętro dostajemy strasznej zadyszki. Nie jest to z pewnością komfortowa sytuacja, ale trudno zmobilizować się do jakichkolwiek ćwiczeń. W końcu jednak nadchodzi ten dzień, kiedy stwierdzamy "to już czas poćwiczyć"! I co wtedy?

Po przeczytaniu wpisu D4rky'ego chciałbym przedstawić moje spojrzenie na tę sprawę. Szczególnie, że jest odrobinę inne.

Dla większości ludzi punk rock kojarzony jest z tandetą i komercją pokroju Blink 182 czy Green Day, czyli zespołami, które koło prawdziwego punk rocka nawet nie leżały. Tego akurat nie chcę zmieniać, bo wolę, aby osoby interesujące się taką muzyką zostały przy swoich przekonaniach, aniżeli zaczęły słuchać głosu ulicy, buntowniczych muzyków, którzy nie boją powiedzieć się wprost, że coś im się nie podoba. Jednakże nie o tym.