13 Wrz 2009
Linux nie jest dla każdego
Kategorie: Internet, Linux, Moje spojrzenie na świat, Open Source i GNU | 15:38:20Można powiedzieć, że w ostatnich latach posiadanie Linuksa stało się jakimś "trendem". Coraz więcej użytkowników Windowsa rezygnuje z niego (bardzo często za sprawą swoich znajomych) na rzecz Linuksa - głównie Ubuntu - i chwalą się swoją GNUśnością. Coraz więcej ludzi również stara się na lewo i prawo wykrzykiwać hasła "Linux dla każdego!", całe szczęście w sumie z marnym skutkiem. Ja jednak staję po drugiej stronie barykady i chciałbym uświadomić niektórym, że Linux jednak nie jest dla każdego.
Jestem w stanie zrozumieć, iż każdy nowy użytkownik Linuksa może się nim zachwycić. Wszystko inaczej, niektóre rzeczy sprawują się o wiele lepiej, inne trochę gorzej aniżeli w przypadku Windowsa. Ale ogólnie rzecz biorąc jest dziwnie. Ponieważ w Internecie aż huczy od wszelkiego rodzaju artykułów typu: używanie Windowsa powiększa dziurę ozonową, jest przyczyną głodu na świecie, a Bill Gates to nekrofil - nowy user jest wręcz zachwycony, że używa Jedynego Prawidłowego Systemu Operacyjnego. OK! Sam osobiście nigdy więcej nie tknę Windowsa (chyba, że 7 się pobawię; ostatnie zabawy z XP wprowadziły mnie w stan 3 dniowego zdenerwowania) i rozumiem ludzi, którzy również nie wypowiadają się o nim pozytywnie. Jednakże próba uzmysłowienia wszystkim dookoła jaki Windows jest zły, a Linux dobry - szczególnie, jeżeli nie mamy pojęcia czym tak naprawdę jest Linux, znamy tylko Gnome (no! Chyba, że zamówiliśmy sobie też Kubuntu!) jest żenujące. Ludzie, którzy korzystają z Linuksa od dwóch tygodni, poznali gnome-terminal i aptitude raczej nie są na tyle kompetentnymi osobami, aby polecać Linuksa innym. Szczególnie, że sami dniami i nocami pracują nad tym, aby jak najbardziej zaśmiecić Internet. Jeżeli myśleliście, że to myspace/fotka/nasza-klasa jest w głównej mierze wspierany przez małpy, to hej! zajrzyj na jakieś forum związane z Ubuntu! Najlepiej jest wtedy, gdy dopadł jakiegoś bardziej zaawansowanego użytkownika jakiś problem. Normalny człowiek najpierw używa Google czy innej wyszukiwarki, aby nie dublować postów na forach. Zatem wpisuje jakąś frazę, "wyszukaj" i... kilka stron ze stron typu fora ubuntu, mandriva czy inne opensuse. Każdy o tym samym, w każdym rozwiązanie - ale kto przed napisaniem posta sprawdzi, czy już go nigdzie nie ma...
Dodatkowo plagą są kompletne krowy, które trąbią o Ubuntu (przepraszam, że cały czas o Ubuntu, ale to mój ulubiony przykład) cały rok. Dobrze wiecie, że raz na pół roku pojawia się nowa wersja - więc trzeba o tym napisać. Zaraz po wersji stabilnej pojawia się alpha, kolejne jej wersje, beta i tak dalej. Logiczne. Niech sobie piszą o tym, powiadamiają, zachęcają do testowania. Ale dlaczego 99% dotyczy takich pierdół jak: tapety ubuntu, nowy motyw w ubuntu, odświeżone ikonki ubuntu czy splash screen! Czy naprawdę według nich najciekawsze zmiany, to motyw oraz zestaw tapet (o tapetach nawet piszą kilka razy w ciągu miesiąca, pozdrawiamy ubucentrum!).
Ale nie tylko niektórzy użytkownicy Ubuntu powinni dostać porządnie w łeb. Są też tacy, którzy chcą mieć wszystkie dystrybucje na świecie na płytach, wszystkie zainstalować. No i najważniejsze - opisać! Przykładem takiej osoby może być ten pan. Jak widać na stronie opisane jest sporo dystrybucji - ale poczytajcie to. Śmiech na sali, razem ze znajomymi ocieraliśmy łzy podczas lektury tych bzdur. Jednakże stwierdziłem, że wpiszę się do księgi gości z krytycznym wpisem - ponieważ dałem swój adres mailowy, autor do mnie napisał. Wytłumaczyłem wtedy prywatnie, iż umieszczanie screenshota z błędem, iż CUPS nie jest zainstalowany i twierdzenie, że Arch Linux jest be, bo drukarka nie działa jest żenujące (tak samo z błędem HAL-a). Tego typu stron czy blogów jest więcej. Także na forach można zobaczyć jak ludzie (co ciekawe - to znów są głównie osoby z niewielkim stażem w świecie Linuksa) żonglują płytkami w imię jakiejś dziwnej zasady.
Linux nie jest dla każdego. Linux to tylko system operacyjny, a nie bożek czy sens życia. Jeżeli Twój znajomy głosi Ci, jaki to Linux jest wspaniały, a Windows zły, bo ma DRM i takie tam, zapytaj się czy wie co to jest i o czym dokładnie mówi, bo może się okazać, że dopiero co wczoraj listonosz przyniósł mu ładne płytki z Ubuntu i tym się zachwycił.
+1
prawda (również kłaniam się ubucentrum), ale konkluzja jest IMO nietrafiona. Linux nie jest dla każdego? oczywiście, że jest. to, że ktoś zauroczy się w Ubuntu i uświadamia to wszystkim w koło nie mając o nim pojęcia wcale nie znaczy, że Linux nie jest dla niego.
Nie, Linux nie jest dla każdego. Nie był i przez bardzo długi czas nie będzie. Nie można "systemem dla każdego" nazwać systemu, którego nie da się "wygodnie" (pojęcie względne, jednakże dla wielu wygoda = windows/mac os) używać. Linux jest systemem dla ludzi, którzy zdają sobie sprawę z tego, że jest coś takiego jak bash, menadżer pakietów, kompilacja, /etc. Reszta się zapluje - patrz: fora związane z ubuntu/mandrivą/pclinuxosem/etc.
ale wiesz, teraz w szkołach jest taki przedmiot jak informatyka więc ludzie którzy mają mniej niż 30-35 lat powinni się z grubsza orientować. Ja się zetknąłem z baszem, menadżerem plików, kompilacją, etc. w liceum (w 1994 roku).
Co nie zmienia faktu, że jakieś 3 miesiące temu obdarowałem swoją ciocię, nigdy wcześniej niemającą do czynienia z komputerami, swoim poprzednim kompem z zainstalowaną Fedorą. Powoli uczy się obsługi GNOME jako takiego i pisania w OpenOffice.org. Explain this! ;)
Sam chodzę do LO, więc powiem Ci jak to wygląda.
Przed 2 lata uczyła mnie niejaka p. Błaszczyk. Uczyliśmy się painta, worda, (przez 3/4 II LO) exela, power pointa. Teraz mnie uczy jakaś inna starsza pani, gdzie będziemy się uczyć Windows MovieMakera, programować w TURBOPASCALU, a także tworzyć nasze pierwsze strony internetowe dzięki tabelkom.
Pyclik: mój dziadek używa Arch Linuksa od kilku lat. Włącza, ma skype i dzwoni. Explain this!
dokładnie odwrotną sytuację można przytoczyć gdyby to Linux miał 99% udziału na rynku. wtedy ludzie nie zdawaliby sobie sprawy, że w windowsie prawie wszystko trzeba wyklikać, że jest rejestr systemowy, że jest proteza linii komend. tak samo pojawiałoby się pierdyliard wątków na forach "a gdzie jest terminal?". szkoda, że panuje przekonanie, że windows = wygoda...
Gdyby babcia miała wąsy - byłaby dziadkiem. :) Nigdy nie wiemy co by się stało.
A co do takiego przekonania - nie wiem, czy szkoda. Mnie osobiście nie interesuje kto się na czym męczy, ja Windowsa używać nie będę, inny nigdy nie tknie Archa. Proste.
kUtek: no to o co ci chodzi, że Linux nie jest dla każdego?
Ja mam informatykę w sali od historii - takie rzeczy to tylko kurwa w Polsce.
Nic odkrywczego, ale prawda. Najwieksi fanboy'e (wersji girl jeszcze nie widzialem) rzadko znaja sie na technologii.
Piotrze, naprawdę mam Ci tłumaczyć tak prostą sprawę? Ech, no dobra!
Ciotka czy dziadek nie są użytkownikami komputerów, dla których ma jakiekolwiek znaczenie czego używają. Dlaczego? Bo się na tym ani trochę nie znają. Obce jest im pojęcie konfiguracji systemu operacyjnego, aktualizacji owego bądź po prostu instalacji nowych pakietów. Niezależnie od tego, czy siedzą na Windowsie czy Linuksie poradzą sobie, jezeli ktoś im wytłumaczy "co gdzie kliknąć, aby można było cośtam". To pokolenie jednak powoli wymiera, a jego miejsce zajmują młodzi, bardziej obeznani w świecie technologii ludzie, którzy już samodzielnie kombinują - i im robi różnicę czy to Windows czy Linux bądź inne Haikusy BSDusy.
Asmo: wiem, ze nic odkrywczego, ale sporo osób od dawna mnie cisnęło, abym ten wpis napisał. Na starym blogu był, ale się zmył.
fanbojówkek też nie widziałem, ale spotkałem kilka użyszkodniczek (gentoo, mandriva(?), xandros, ubuntu).
Przyznam się bez bicia, że kiedyś też wszystkich usiłowałem przekonać jaki to linux jest świetny, nie zauważałem żadnych jego wad, jedynie pozytywy, windows był dla mnie zawirusowanym, dziurawym i niewygodnym systemem. Czas minął, nie przekonałem nikogo i wtedy zacząłem się zastanawiać dlaczego. Najnormalniej w świecie ZU nie interesują takie sprawy jak zmiana środowiska graficznego, kompilacja, grzebanie w bebechach systemu. Oni chcą sobie odpalić worda, painta, gg, firefoxa i tyle. Po prostu każdy używa, czego chce, szkoda, że zmarnowałem tyle energii nawracanie.
"To pokolenie jednak powoli wymiera, a jego miejsce zajmują młodzi, bardziej obeznani w świecie technologii ludzie, którzy już samodzielnie kombinują - i im robi różnicę czy to Windows czy Linux bądź inne Haikusy BSDusy."
Gdzie widzisz to pokolenie? Wśród protestujących przeciwko Śledzikowi na N-K czy może wśród wykorzystujących Google zamiast paska adresu w przeglądarce? Nie wiem jakich masz znajomych, może wyjątkowo "technicznych", ale z moich obserwacji wynika, że młodzi ludzie w większkości mają taki sam poziom wiedzy jak to "wymierające pokolenie". Z resztą czemu mieliby mieć większy? Jakaś pamięć genowa?
Wsrod moich znajomych ludzie interesuja sie na tyle by komputer realizowal ich potrzeby. Zwykle jest to normalny uzytkownik, ktory dodatkowo potrafi sobie zainstalowac i przygotowac Windowsa, raczej wie czego chce. Po prostu jest mniej osob, ktore zupelnie sobie nie radza z obsluga komputera niz w starszym pokoleniu i to jest imo glowna roznica.
Od promocji są LUGi i tym podobne organizacje, nie pojedyncze osoby. A co do forum to nie wiem kto jest gorszy: nowi użytkownicy, który nie znają się na zadawaniu pytań, czy "weterani" traktujący ich jak szmaty ?
Piotrze: moi znajomi (jak to się ładnie mówi) "in real life" to osoby średnio związane z komputerami. Jednakże każdy facet potrafi sobie poradzić z wirusem, czy sformatować dysk, a panie posłusznie słuchają się swoich panów, bądź znajomych (używają firefoksa i takie tam). Osoby, o których mówisz, to zazwyczaj jakieś tapeciary, których głównym problemem są zbyt długie tipsy. ;-)
bjfs: przez tych "nowych" jest śmietnik, a "weterani" często odpowiadają na pytania, dają linki do tematów, bądź do szukajki.
No błagam, dzielisz świat na tapeciary i "średnio związanych z komputerami"? Przeciętny człowiek nie będzie miał problemu z zainstalowaniem jakiegoś programu zarówno na Windzie jak i Linuksie (tak, Ubuntu tu jest najlepsze z uwagi na duże repozytoria i możliwość wyklikania). A w kwestii jakichś problemów, to normalne że woła się kogoś kumającego komputery - nie widzę w tym zakresie różnicy między Windowsami a Linuksami.
nowi wymagają naprawdę dużej cierpliwości ;>
przykład: http://forum.ubuntu.pl/showthread.php?t=108793
Tak naprawdę to raczej komputery nie są dla wszystkich. 'One' zawsze będą złe i psujące się, albo jakieś dziwne w obsłudze dla laików lub innych ludzi. Zresztą, czego wymaga przeciętny użytkownik: 1) przeglądarki - do NK np. 2) jakiegoś interface'u dzięki któremu poprzerzuca jakieś pliki 3) programów typu Office - do pisania listy zakupów 4) może jakiegoś odtwarza filmów. Nie ma co gadać, że współczesne dystrybucje, jak i każdy inny system nie potrafi tego zapewnić.
Są, o ile będzie ktoś, kto pomoże je obsługiwać jak się popsują. I nie mów mi, że się nie psują.
Tak, Windows też się psuje.
kUtek, więc nie mów, że Windows jest najrozsądniejszym rozwiązaniem "dla każdego".
Nie jest - dla mnie absolutnie odpada w przedbiegach.
nie mówię o Tobie tylko o "każdym".
Będzie, jak tylko zaczną się pojawiać porady typu "menu -> aplikacje -> cośtam" (nie znam gnome, więc pewno jakiś błąd się wkradł), a nie: "otwieramy terminal, wpisujemy sudo su, wpisujemy aptitude install opera". Będzie, jak tylko terminal będzie wykluczony z użytku, Xorg będzie miał ręce i nogi, a HAL przestanie być wciskany gdzietylkosięda. Czyli nigdy.
fajny tekst, pozwolilem sobie "kopnąć" :)
http://www.wykop.pl/link/235373/linux-nie-jest-dla-kazdego
Po tym tekście dalej nie rozumiem, czemu linuks nie jest dla każdego.
BTW - co Wy z tym Ubuntu. Zacząłem go używać jak się rozleniwiłem /wcześniej było Gentoo/ i jestem do tej pory zadowolony. :)
może chodzi o to żeby nie uszczęśliwiać na siłę ludzi których aktualnie używany system jakoś zadowala ? Na poznanie nowego trzeba trochę czasu, a trudno z góry zdecydować czy warto czy nie...
Ech, fajne to marudzenie na brak aplikacji i problemy z instalacją. Jakieś trzy lata temu kupiłem laptopa i dość długo używałem na nim Windows. Przez cały ten czas nie znalazłem żadnego znośnego kalendarza z przypominaczką, który pełniłby dla mnie rolę podobną jak korganizer. Jako mailera używałem Thunderbirda, na którego pod Linuksem nie chciałem patrzeć bo i evolution i kmail uznawałem za poręczniejsze. Komunikator? Pidgin. Do zdjęć? Badziewna Picasa, digikama nie ma. Itd.
I oczywiście wiem, że ja mam spojrzenie skrzywione w drugą stronę.
Bo tak naprawdę cały ten szum z aplikacjami przypomina inżyniera Mamonia. "Lubię filmy, które już widziałem".
A co do meritum artykułu - nie zgadzam się. Neofici są cennymi propagatorami w bardzo wielu dziedzinach. Opinia kogoś, kto niedawno zmigrował Win->Lin, może być bardziej przekonująca, niż opinia doświadczonego LUsera, nawet jeśli jest naiwna. Bo w tym pierwszym ktoś rozważajacy migrację może odnaleźć siebie, w tym drugim - nie.
Nie nabijałbym się także z tapetek itd. Kupujemy oczami. Nikt mi nigdy przez ramię nie spojrzał i nie spytał o sprawy techniczne, za to elegancka ciemna skórka, owszem, budziła zainteresowanie.
Uproszczone do granic absurdu recenzje mnie irytują, ale przecież nie muszę ich czytać.
@kUtek: Ja bym zamiast słowa "Linux" wstawił "komputer" w tytule niniejszego wpisu. Wtedy mógłbym się pod nim podpisać wszelkimi witkami.
Z drugiej zaś strony uważam, że edukacja i rozbudzanie u ludzi świadomości tego, iż istnieje wybór, jest ważną czynnością. Jest cienka granica między edukacją, a indoktrynacją ;>
A ja przeszedłem już chyba wszystkie fazy standardowego fanboja linuksowego ^^ .
Od zachwalania, promowania aż do lenistwa z wszystkim działającym i posiadaniem promowania w... No wiecie, gdzie :] .
A z mojego sukcesu zwanego uruchomieniem MythTV będę dumny jeszcze długo ;D .
"Przykładem takiej osoby może być ten pan. Jak widać na stronie opisane jest sporo dystrybucji - ale poczytajcie to. Śmiech na sali, razem ze znajomymi ocieraliśmy łzy podczas lektury tych bzdur."
Zamiast nabijać się ze strony niepełnosprawnego kolesia lepiej byś popracował nad ciekawszym skinem dla swego bloga bądź napisał byś jakiegoś ciekawego tutka na temat programowania lub coś w tym rodzaju.
Bo tak naprawdę Twoje "przemyślenia" są ... Lepiej nie dokończę.
Pozdrawiam cyt
Zdarzyło mi się nakłaniać ludków do GNU z różnym skutkiem, ale nie jestem jakimś tam fanboy'em. Z GNU/Linux znam się od '99, a i od tamtej pory nieprzerwanie, tylko na coraz nowszym sprzęcie działa mój gentoo. Co do przekonywania na "jedyny słuszny" system to hmmm... Jak to ktoś ładnie ujął. Starsze pokolenie ma w czterech literach co to jest byle by dało się maila wysłać, dzięki temu pozbyłem się w mojej starszej części rodziny telefonów, że coś nie działa albo coś wyskakuje. Co do młodszego pokolenia to znajomi powoli się przesiadają, a jeden z moich braci stwierdził, że skoro nie widzi różnicy to po co przepłacać. Ja osobiście zrezygnowałbym na dobre z okienek gdyby nie moja praca, ale na domowych kompach rządzi Debian/Ubuntu/Gentoo i jakiś czas temu Arch... ale się na niego pogniewałem :D
Ja się tylko zastanawiam, co ma do rzeczy czy autor strony z żałosnymi tekstami jest pełno- czy niepelnosprawny. Przecież to nie oznacza umysłowej ułomności. Musi mimo to mieć na czole nalepkę "niepełnosprawny" i tak też trzeba na niego patrzeć?
Linux jest jedynym tak szybko rozwijającym sie systemem operacyjnym na Świecie. Co do tego nie ma żadnych watpliwosci. Mysle ze w przeciagu 10 lat zmieni sie dosc sporo - istnieje duza szansa, ze jeszcze w przeciagu 5 lat Linux stanie sie wiekszym udzialowcem w rynku Desktopow. W segmencie serwerowym Linux od wielu lat jest najwiekszym graczem - co do tego nie ma zadnych watpliwosci.Adaptacja Linuxa do potrzeb domowych to tylko i wylacznie kwestia czasu nie mam co do tego zadnych watpliwosci. Odkad uzywam Linxa na Desktopie zasadniczo wystarcza mi do wszystkiego co robilem pod Windowsem. Zainstalowalem Ubuntu u paru osob kompletnie nie znajacych sie na komputerze - codziennie korzystaja tylko z poczty, www i gadu-gadu i od biedy napisza jakis tekst. Linux wystarcza im w 100% a patrzac na ludzi posiadajacych komputery to takich przypadkow jest dosc duzo.
JEstem pod wrażeniem kutek. Bardzo dojrzały i realistyczny wpis ;)
"i rozumiem ludzi, którzy również nie wypowiadają się o nim pozytywnie. "
Ja nie rozumiem ludzi którzy wypowiadają się negatywnie o Windows, skoro jest już Windows 7. Nie rozumiem też ludzi, którzy mówią o Windowsie pozytywnie, mając na myśli Windows XP. Totalne zamieszanie z pomieszaniem. ;)
Pozdro.
@konieckropka: Lepiej już nie wspominaj o Windows7. Po kilku dniach używania muszę przyznać, że stabilnością to nie grzeszy. Niech przykładem będzie Pidgin, który nie mając uprawnień administratora generuje BSoD przy próbie pobrania listy kontaktów GG z serwera. Na obu komputerach. I nie, to nie wina samego Pidgina.
Co do reszty - to naprawdę ludzie z Wykopu komentują? Jeżeli tak, to dlaczego zawsze komentują tępe łychy? :/
@Zal: Jeżeli tak, to dlaczego zawsze komentują tępe łychy? :/
To wspaniały dowód na moją tezę. Niestety.
Zal, znalazles sposob na BSoD na win7?! Aż z ciekawości zainstaluję Pidgina i sprawdzę. Swoją drogą podejrzewam jaki będzie rezultat. I nie bardzo rozumiem tak naprawde tego co piszesz. Bo w jednym zdaniu piszesz że to nie wina Pidgina, a w drugim, że potrzebuje uprawnień administratora do ściągnięcia listy kontaktów z serwera GG. Ciekawy jestem jak go napisali i co on jeszcze pobiera, skoro potrzebuje uprawnień administratora, bo żaden z komunikatorów których znam tak nie robi. Ale chętnie sprawdzę. ;)
@konieckropka: Nie potrzebuje uprawnień administratora i ich nie otrzymał. Zdanie "nie mając uprawnień administratora" miało oznaczać, że w tym przypadku to nie może być wina po stronie programistów Pidgina.
I tak, generuję BSoD o każdej porze dnia i nocy. Chyba nawet nagram to na kamerę ;>
Czyli Pidgin nie potrafi zaimportować listy kontaktów, tak?
@konieckropka: Potrafi, ale pod Win7 mu to nie wychodzi, ponieważ w trakcie procesu pojawia się BSoD.
Poprawiam pytanie: Czyli Pidgin na Windows 7 nie potrafi zaimportować listy kontaktów, tak? P.S. A dalej trzyma hasła w czystym tekście w plikach konfiguracyjnych? :D
@konieckropka: Tak, nie potrafi, a Windows generuje BSoD. Co do tego, gdzie trzyma hasła to nie mam pojęcia. Brat testował multikomunikatory, sprawdził przy okazji Pidgina i bęc. Jest problem ;>
O któej kompilacji Win7 mówimy? RC czy innej? Ilo bitowej?
@konieckropka: Windows 7 Professional (build 7600) x86, czyli 32-bitowa. Wersja anglojęzyczna pobrana z MSDNAA. Ze wszystkimi aktualizacjami.
Ściągnąłem i zainstalowałem tego biednego pidgina. Cóż. Żadnego bluescreena ani nawet pytania o prawa administratora u mnie. Zaimportował kontakty bez problemu ;) Również na dwóch laptopach z Win7. Wersje x86 i x64 ;) Zatem no chyba będę bronił Siódemki i twierdzę, że jest stabilna, a problemy u Ciebie z BSoDami wynikają z jakiegoś źle napisanego oprogramowania ;) (mam na myśli coś, poza Pidginem, chodź wujek Google powiedzial mi, ze ogolnie ten Pidgin często się sypie na windowsie ;). A więc: SOA1 ;)
@konieckropka: Tłumaczę kolejny raz - Pidgin nie wymaga praw administratora. Po drugie - BSoD w przypadku oprogramowania, które nie wymaga prawa admina to "wina Windowsa". System jest m.in. po to, aby programy nie musiały być ładowane przy uruchomieniu komputera i aby ich błąd nie wymagał konieczności jego restartu. Co do samego BSoD - możliwym jest, iż odtworzenie błędu wymaga jeszcze innych okoliczności. Nie zmienia to jednak faktu, że BSoD u mnie występuje na sprzęcie, który jest sprawny.
gdyby to była wina Windowsa, to u każdego, w każdej konfiguracji podczas importowania tychże kontaktów przez pidgina, każdemy wyświetlałby się błąd. Nie wiem skąd twierdzenie ze winę softu ktory wywoluje blue screen bez "pytania się o to UAC" zrzucasz na system. Gdyby to była wina Windowsa albo Pidgina, to również u mnie byłby blue screen. Blue screenów nie ma żadnych, więc wygląda to na winę właśnie Twojego sprzętu ;) No ale Ty wiesz lepiej, bo przecież ja na odległość nic nie jestem w stanie tak naprawdę stanie stwierdzić. A może jakiś kod tegoż bluescreenu? Co mówi technet?
Gdyby system działa lepiej wyświetliłby komunikat "Program wykonał nieprawidłową operację" i działaby dalej.
Czemu miałby wyświetlać taki komunikat, jeśli program nie działa prawidłowo? Chcesz, żeby system Cie okłamywał? :>
@konieckropka: Nie chcę używać takich argumentów, bo to dupa, a nie argumenty, ale weź pod uwagę, że posiadam pewne wykształcenie związane z "oprogramowaniem systemowym". I wiem, jak powinien zachowywać się system operacyjny w przypadku wadliwie działającego oprogramowania.
Najwyraźniej mam bardziej restrykcyjne wymagania względem systemu operacyjnego.
A co do BSoD to zaraz będzie film na YT.
Proszę bardzo - http://www.youtube.com/watch?v=EjaZs2EOJzg - Win7 fail ;]
Cóż no. Jak dla mnie to Twój komputer failed. Co z tym technetem?
@konieckropka: Sądząc po Twoich wypowiedziach, np. tej "Czemu miałby wyświetlać taki komunikat, jeśli program nie działa prawidłowo?" (i powyższy) odnoszę wrażenie, że nie bardzo wiesz jakie są zadania systemu operacyjnego i jak powinien on działać - czemu więc wypowiadasz się w tematach Ci nie znanych?
Twój osąd jest błędny. Co prawda nie jestem specjalistą IT, aczkolwiek moja wiedza oparta ot chociażby na lekturze "Systemów Operacyjnych" Williama Stallingsa, jest wg mnie wystarczająca aby móc wypowiadać się na w/w temat. Oczywiście możesz się z moim zdaniem nie zgadzać i masz do tego pełne prawo.
@konieckropka: Debugując Win7 przeanalizowałem plik zawierający zrzut pamięci (minidump) i... Windows wywala się z powodu sterownika RTL8187SE, którego sam pobrał z Windows Update.
A więc wina leży po stronie sterowników Realteka do karty sieciowej. Cóż, zarówno zaletą jak i wadą jest to, że Win7 MA sterowniki do większości PC-towych urządzeń, które perfekcyjne nie są i nigdy nie były. Myślę, że nie pomylę się bardzo jeśli napiszę, że to nie programiści z Microsoft napisali ten sterownik. Ciężko też ich o to winić, bo przecież nie mogą pisać WSZYSTKICH sterowników do niemalże nieskończonej liczby urządzeń. ;) Swoją drogą, co Realtek ma do GG w Pidginie? :P
konieckropka, połączenie sieciowe?
No tak, wiem, ale...że co. Inaczej pakiety wysyła przez TCP/IP (albo nie przez TCP/IP) pobierając kontakty niż logując się/wysyłając wiadomości? :P
jak widać coś mu się nie podoba akurat w tym żądaniu ;D
@konieckropka: Oczywiście, że nie piszą, ale zajmują się ich certyfikacją. Swoją drogą obsługa sieci pod Win7 jest dziwna. Ludzie narzekają na wysokie pingi w grach - pod WinXP np. mają 40-60 ms, a pod Win7 120-150 ms. W przypadku mojego brata jest podobnie bez względu na formę połączenia (kabel/wifi).
Zal, więc powinni testować wszystkie sterowniki pod kątem WSZYSTKICH aplikacji?
@marines: Hmm... Przecież aplikacje nie odwołują się bezpośrednio do sterowników. Jest pewien model tego, w jaki sposób powinny wyglądać. Dzięki temu są w stanie je testować i nadawać stosowne certyfikaty - patrz WHQL oraz program Windows Logo.
Ile sterowników NIE jest podpisanych certyfikatem z Microsoftu. Dotyczy to nawet nieco bardziej zaawansowanych aplikacji, głównie sieciowych, ale nie tylko, które podczas instalacji proszą o instalację sterowników nie podpisanych przez Microsoft (ostatnio - podczas instalacji, chyba cFos'a pokazało mi się okienko, że nie mają certyfikatu bo są za drogie ;). Oj, chyba trochę już odbiegam od tematu ;)
@konieckropka: Oczywiście, nie każdego na to stać ;] Ale to, co znajduje się w Windows Update posiada certyfikat. Taki jest wymóg Microsoftu. A że kosztują to i sterowniki powinny być wysokiej jakości, prawda? ;]
Prawda, oczywiście;) Przyznaję, że to co user ściąga przy pomocy Windows Update, nie powinno zawierać błędów. Tak jak jednak zauwazyl marines, Microsoft nie jest bogiem i nie może przetestować wszystkich możliwych (nieskonczenie wielu?) konfiguracji sprzętowych/software'owych. Myślę że w Redmon raczej mało interesują się jakimś alternatywnym (nawet bardzo) komunikatorem i jego "niekompatybilności" (nazwijmy to tak, choć to złe słowo) z serwerami GG. ;) Oczywiście rozumiem, że w linuksie takowego błędu nie ma, co niestety stawia Microsoft wg Ciebie w złym świetle. No ale cóż, ja Realteka sieciówki zainstalowanej w lapku nie mam, i bluescreenów też nie ;) (przynajmniej jeśli mowimy o platformie x86, bo na x64 jeśli chodzi o drivery ASUSA, to byla lipa).
@konieckropka: Abstrahując od samego podpisywania sterowników. Nie testuje się sterowników pod kątem aplikacji. Sterowniki umożliwiają pewne operacje bez względu na to, jaka aplikacji z nich korzysta. Problem znajduje się w innej warstwie abstrakcji, a Pidgin korzystając z GTK mógł się na niego nadziać. Idąc dalej możliwym jest, że to GTK zawiera kod, który słabość danego sterownika obnaża i więcej aplikacji opartych o GTK potrafi sypnąć takiego Windowsa ze sterownikiem. Bez agresji, chciałbym po prostu zauważyć, że testowanie sterowników nie polega na testowaniu wszystkich możliwych aplikacji. Dostają pieniądze, sprzęt i mają, wedle własnych procedur, przetestować go ;] Podejrzewam, że mają własne aplikacje realizujące pewnie przypadki użycia dla danego rodzaju sprzętu. O Linuksie nie warto pod tym względem wspominać, bo tam to jeszcze inaczej wygląda i człowiek ma pełną świadomość tego, że nikt nie gwarantuje certyfikatem poprawności działania danego modułu.
Ale koniec offtopu - miało być o linuksowych fanbojach ;>
Coś mi się widzi, że lepsi linuksowi jak windowsowi - ciekawe gdzie tu się plasują mac'owi:) albo BSD... Tekst notki raczej inne przesłanie.
@Zal, No cóż. Jakby nie patrzeć, to co piszesz to prawda. Wychodzi jednak na to, że nikt nie jest bez winy. Zarówno Microsoft, Realtek (w tym wypadku) tak jak i Pidgin. Bo każdy z nich powinien dbać o to, żeby bluescreeny nie wyskakiwały. A jeśli wyskakują, to każdy z trzech winowajców powinien się wstydzić, bo użytkownik powinien mieć software któy po prostu działa ;)
Konieckropka: zadaniem systemu nie jest wysypania się razem z programem, tylko ochrona pozostałych procesów.
Sigvatr. W żadnym zdaniu nie stwierdziłem że zadaniem Systemu Operacyjnego jest wysypywanie się (hm, piasek?). System operacyjny ma wiele zadań i każdy system inaczej do tych zadań podchodzi. I również każdy system ma swoje bolączki polegające na niespełnianiu tychże zadań ;)
Szybki Reality Check : czy istnieje system dla każdego ? Więcej : czy taki system w ogóle może zostać stworzony ?
Prawdziwego, szanującego się użytkownika PeCeta można poznać po tym, że odpowiednich narzędzi używa do odpowiednich rzeczy.
Windows jest świetnym systemem na stację roboczą, czy domowy komputer, jest łatwy w obsłudze, choć jest przez to mniej wydajny. Jednak często potrzeba nam łatwości i szybkości obsługi OSa a nie jego wyśrubowanej wydajności.
Linux zaś uważam, że jest lepszym OSem od Windowsa, ale tylko na różnego rodzaju serwery, gdzie wydajność już robi znaczenie, a obsługa tego nie musi być najłatwiejsza.
najważniejsze, to wiedzieć co do czego służy ;) i odpowiednio tego używać.
Anonim ma rację ;) Co jest do wszystkiego to jest do niczego ;)
ja mam takiego pecha, że na mój widok windows sam sie psuje ;p całe szczęście mam alternatywę ;]
Anonim: masz przestarzałe dane, skonfigurowany Linux jest wygodniejszy od Windowsa. Poza tym, Windowsów jest kilka, a dystrybucji linuksowych jest mnóstwo - co kto lubi - można sobie swobodnie dobrać. Jedynym problem jest brak sterowników - gdyby Windows nie miał monopolu, nie było by go.
@kUtek: wykop mówi heloł! http://www.wykop.pl/ramka/235373/linux-nie-jest-dla-kazdego :d Zostaleś wykopany!11
BTW, matoły nie powinny niczego promować. Co innego, że to one właśnie krzyczą najwięcej.
jak dla mnie artykuł to epic win :)
+10 dla autora.
Nie wiem jak Linux, ale Gentoo na pewno jest dla każdego!
Moj kolega linuxowiec, po latach walki... wroc, przz lata uzywania (ja to okreslam jako walka, bo zeby cos zrobic widze jak zamiast kliknac przycisk, to wpisuje w konsoli cos, albo szuka na forum JAK to zrobic w linuxie, no ja to nazywam wszystko walka) twierdzil, ze "Windows ssie", a w koncu, po latach, dodal to tego twierdzenia bardzo wazna linie:
"Windows ssie, ale linux bardziej".
I oboje stwierdzilismy, ze na rynku po prostu nie ma dobrego OS-a, kazdy ma wady.
Jak dla mnie linux jest dla ludzi, ktorzy go lubia, lubia sie bawic, szukac odpowiedzi, dla cierpliwych.
Bobo: kwestia przyzwyczajeń. Ja na początku przygody z Linuksem również dużo "walczyłem". Teraz po prostu masę rzeczy robię z palca, o wiele szybciej niż spod Windowsa. Z drugiej strony, o wiele łatwiej jest mi teraz załatwiać problemy z softem, ale to również trzeba bylo się do tego przyzwyczaic, no i czasem powalczyć :]
Ja konsoli używam tylko do irca i masowej zmiany rozdzielczości zdjęć.
Jak to mówią - U mnie działa.
Egoistyczne. Ale prawda jest taka, że ile komputerów i użyszkodników tyle twierdzeń i narzekań.
Ciekawe ile jeszcze razy pojawią się podobne wpisy.
Panie autorze artykułu,
Nabijanie się z bezrobotnego rencisty, którego pasją jest sprzęt komputerowy to trochę mało śmieszne. A pisanie artykułów w oparciu o blog 'tego Pana' żenujące.
pzdr
rumi
Hmmm... trochę to przesadzone.
Ja tam lubię windows XP w zasadzie nigdy mnie nie zawiódł. Po przesiadce na ubuntu nadal XP jest odpalony tyle, ze w virtualboxie (potrzeba oporgramowania do grafiki i testowania rzeczy w MSIE).
Moim zdaniem linux jest dla każdego.
System jest tak dobry jak jego administrator. to stara zasada znajdujaca potwierdzenie na kazdym kroku.
nie ma takiego pojecia jak lepszy czy gorszy OS. kwestia jego zastosowania.
fakt, ze linux probuje zaistniec na desktopach nie oznacza, ze jest w tym najlepszy. znam co prawda czlowieka, ktory uzywa slackware jako domowego systemu ale... mozna i tak.
Ja z czystego wygodnictwa od jakiegos czasu przestalem sie bawic w linuxy na desktopach. Wole ms windows albo macos x. prosciej, szybciej, mniej stresujaco. :)
Panow/panie zas ktorzy/re podchodza do OSu jak do zagadnienia z pogranicza wiary odsylam do przedszkola.
Z *BSD'owymi pozdrowieniami-Wojtek
Drogi autorze, leczysz kompleksy przez takie wylewane gorzkich żali?
W jednym masz rację, Linux nie jest dla każdego, w szczególności dla młodocianych malkontentów z problemami...
uwazam, ze linux ma tylko 2 zalety: -jest dobry do pracy jako programista -jest za darmo
koniec.
rowniez nie rozumiem tego owczego pedu ku linuxom.
Uwazam, ze na linuxie generalnie aplikacje dzialaja wolniej i sa brzydsze niz na innych systemach.
A ja uzywam mac os x.
Sorry, ale jeśli mówicie ze Ubuntu, Fedora czy inne yam podobne KNU, GNU są super a co za tym idzie, że Linux jest super to chyba nigdy nie poznaliście tak naprawdę Linuxa.
Powyższe ISO zostały stworzone tylko i wyłącznie dal byłych użytkowników Windowsów aby nie doznali szoku.
Poklikajcie sobie w Debianie a zobaczycie co to Linux tak naprawde.
panie Kutek, zanim zacytujesz lub wkleisz link do kogos, sprawdz kim jest i czym ta strona jest dla niego.
btw. jesli zawsze tak rzetelnie sprawdzasz dane na ktorych bazujesz, powatpiewam w Twoje umiejetnosci, wiedze i jakosc tresci.
Ponieważ to już kolejny komentarz tego typu treści, spieszę z wyjaśnieniami.
Internet jest miejscem, gdzie każdy ma prawo publikować różnego rodzaju swoje opinie. Jednakże czy dajmy na to niepełnosprawny jest zwolniony z przestrzegania pewnych reguł? Dlaczego, jeżeli pisze o rzeczach nieprawdziwych, bądź wysnutych na podstawie niepoprawnych wniosków ma być bez winy? Błagam was!
3 lata uczyłem się w szkole integracyjnej, gdzie codziennie przebywałem wśród osób zarówno upośledzonych umysłowo, jak i ruchowo. Mam również niepełnosprawnego umysłowo brata i doskonale wiem, że nie ma ulg, a wy podchodząc do tematu typu "to niepełnosprawny, nie można się czepiać" krzywdzicie tę osobę o wiele bardziej, niż ja.
Autor dając do wglądu swoją stronę wie, a jeżeli nie wie - to został uświadomiony - że jest za nią odpowiedzialny i za treści znajdujące się na niej też. O ile mój komentarz może nie był zbyt przyjemny, albowiem napisałem, że "strona mnie rozbawiła", to kontaktując się via email rozpisałem się co jest źle i co należy poprawić oraz w jaki sposób do tematu podejść. Nie widzę w moim zachowaniu nic "failowego", ani - tym bardziej - "złowieszczego". Tak więc nim sami postanowicie napisać, jaki to jestem zły i okropny, sami pomyślcie - a nie każcie robić tego mnie (chociaż nie jestem oczywiście bezbłędny). Dziękuję.
Co kto lubi.
Nie chcę się czepiać -choć sam jestem nieco poirytowany faktem idealizowania linuxa bez posiadania wiedzy o nim i zachęcania tylko pseudoargumentem "M$ ssie". I generalnie wydaje mi się że to głównie domena userów dystrybucji typu Ubuntu właśnie przez to iż jak ktoś wcześniej wspomniał dystrybucje te są robione z naciskiem by przeciętny użytkownik windowsa nie zgłupiał(błagam nie traktujcie tego jako atak ;).
Tak na marginesie:
Można narzekać na poziom nowych użytkowników linuxa którzy nie wiedzą co to konsola i zadają durne pytania ale czy sam podtytuł tego bloga nie sugeruje czegoś ? "Amatorski trening Pingwinów - czyli GNU/Linux dla opornych"
Wczoraj, czytałem tego posta, i wiedziałem że będzie dyskusja ale nie sądziłem że na 100 komci :)
Michał, ja sam też ewangelizowałem Ubuntu, tam gdzie ja opiekuję się kompami to zostało, tam gdzie znajomi wykazują sami jakąś inicjatywe niestety poległo, albo robi jako 2 OS na wypadek wirusów w Windowsie (kilku kumpli na tyle biegłych że sobie postawią XP i zainstalują co trzeba). Starsze osoby, które w ramach naprawiania kompa zleciły to mi i ja jestem jedynym ich "panem od kompa" mają zainstalowanego Ubunciaka, od czasu do czasu mówię pani Jolu, apni kliknie ten pliczek na pulpicie, i jeżeli trzeba robić jakiś update to szybko załatwiam sprawę. Co do głównej tezy, oczywiście zgodzę się, że nie jest to system dla ludzi którzy chcą w nim coś robić, ale idealnie nadaje się do osób którym coś zainstalujesz i ma działać. Nie wyobrażam sobie aktualizacji programów via Crossloop na XP na łączu 128 :) Tzn można, ale o wiele lepiej mi wykorzystać nawet jakiś darmowy shell i wklepać pani Joli na stałe hasło do niego i dać sudo apitude ... i zainstalować poprawki jeżeli są jakieś krytyczne.
Cały artykuł jest bez sensu, tytuł i treść żyja sobnym życiem. Zero konstruktywnych argumentów.
Każdy może używać Linuxa jeśli chce, a jak używa to jego sprawa.
>Można narzekać na poziom nowych użytkowników
>linuxa którzy nie wiedzą co to konsola i zadają
>durne pytania ale czy sam podtytuł tego bloga nie
>sugeruje czegoś ? "Amatorski trening Pingwinów -
>czyli GNU/Linux dla opornych"
Owszem, ale zobacz co oznacza "oporny" w moim mniemaniu przeglądając inne notki z kategorii Linux, gdzie opisana jest instalacja systemu Arch Linux (na jej podstawie można zainstalować inne dystrybucje oparte o tekstowy instalator w większości); tłumaczenie innych rzeczy dla bardziej "opornych", ale nie w stylu "jak zainstalować najnowszego flasha w Ubuntu" jak Ubucentrum.
Nie zgodzę się. Linux jest dla wszystkich. Wcale nie trzeba być mistrzem w posługiwaniu się systemem by go używać. Wystarczy spytać się wśród znajomych nie interesujących się szeroko pojętą informatyką, czy wiedzą co to jest rejestr w Windows-ie i do czego służy, albo czy potrafią sformatować komputer i samemu zainstalować Windows-a. Większość odpowie nie, choć to przecież "podstawy obsługi systemu". Tak samo i wypadku Linux-a szersza znajomość systemu nie jest konieczna by go używać. Wystarczy przyzwyczaić się do trochę innej obsługi niż Windy. I tego właśnie powinno się uczyć na informatyce dzieciaki.
Linux dla wszystkich. Szczególnie dla firm, daje znaczną oszczędność.
Muszę chyba popracować nad stylem notek i pisać je w "bardziej przemyślany sposób" (chociaż traktuję blog - jak blog, a nie pro wortal), bo patrząc po wykopowiczach treść musi być STRASZNIE niezrozumiała. Ale w skrócie:
Nie chodzi mi o to, że Linux ma być strasznie skomplikowanym systemem dla elit i takie tam oraz, że openSUSE, Fedora czy inne to czyste zło. Nie lubię tego typu dystrybucji, ale nie lubię też Mac OS X czy Windows - to moje prywatne zdanie. Ja rzucam mięsem w ludzi, którzy starają się a) na siłę promować linuksa nie znając go; b) na ludzi, którzy nie potrafią używać opcji "szukaj" na forum. I kilku innych spraw jeszcze się czepiam, ale w skrócie - taki jest mniej-więcej sens wpisu.
Napiszę pewien truizm. Gdyby nie było problemów z grami i z drukarkami (itp.) nikt by nie używał płatnego systemu. Linux jaki jest każdy widzi. Jeśli się korzysta tylko z internetu, słucha muzyki i ogląda filmy, a od czasu do czasu się jakiś tekst w edytorze napisze, to nie ma sensu płacić za system.
Jasne, że "linux" nie jest dla wszystkich. Tak jak i OS X, tak jak i Windows XP. Ale dla wiekszości jest.
Na ten przykład dla mojej żony nie ma różnicy żadnej między ww. systemami. Dla niej firefox to synonim Internetu. Dla nie wazne, ze dziala YT, nn, google i wikipedia. Nie potrafi odróżnić jednego systemu od drugiego. Nie wie nawet jak sie nazwa to coś na czym pracuje. Wazne, że po dwukliku na ikonce z liskiem otwiera sie to czego chce. Takich użytkowników jest zapewne więcej.
>Można narzekać na poziom nowych użytkowników
>linuxa którzy nie wiedzą co to konsola i zadają
>durne pytania ale czy sam podtytuł tego bloga nie
>sugeruje czegoś ? "Amatorski trening Pingwinów -
>czyli GNU/Linux dla opornych"
Traktuj to raczej z przymrużeniem oka.
---
Poza tym cały wpis wyszedł trochę w stylu ostatniego sprawiedliwego mówiącego co jest dobre a co be.
Zadawanie głupich pytań a stwierdzanie dla kogo jest linux to chyba 2 różne sprawy.
To trochę na zasadzie:
"Nie umiesz zainstalować flasha - linux nie jest dla ciebie idź sobie do innej piaskownicy"
Zapewniam cię że osoba która będzie chciała coś pozytywnego wynieść z używania tego systemu to na pewno to wyniesie i być może teraz zadaje głupie pytania ale któż z nas jest chodzącym ideałem?
Błądzić rzeczą ludzką.
A to dla kogo jest linux/ windows czy inny system niech sobie każdy sam zweryfikuje biorąc pod uwagę własne potrzeby.
P.S
Głupie pytania pojawiają się w każdej dziedzinie i pojawiać się będą ... pytanie o flasha nie jest najgorszym z możliwych ;)
DRM jest zle, jesli nie byloby dlaczego amazon i itunes nie uzywa go?
-1
Jest, czy nie jest, miałem styczność z kilkoma dystrybucjami Linuksa i.. Nie ma jak Windows, szczególnie XP. I niech ktoś napisze, że dziurawy i niebezpiecznie go używać. Dlaczego? Mam się obawiać hakerów? Przy zachowaniu minimum zdrowego rozsądku i instynkcie przetrwania chronię się przed wszelkiej maści malware. I nie wkurwiam się, jak jakieś jądro się nie kompiluje. Tak więc z niecierpliwieniem czekam na stabilną wersję "siódemki". Fakt, trzeba za to zapłacić, ale każdy chce mieć z czego żyć, programiści dobrze o tym wiedzą.
Pozdrawiam fanatyków, mimo wszystko.
Przyłączę się do dyskusji choć nie przebrnąłem przez wszystkie wypowiedzi. Zastanówcie się do czego używa komputera większość ZU ??? A no: do przeglądania stronek internetowych, do pogaduszek na gg (przy czym nawet na window$ie nie każdy używa komunikatora gadu-gadu), do odbierania maili (o ile nie robią tego przez www), do słuchania muzyki, oglądania filmów, zdjęć, no i do grania o ile grają w gry i nie posiadają konsoli. Na dobrą sprawę zaspokajając wszystkie te potrzeby, bez różnicy jest co jest pod spodem. Jeżeli ZU przełknie używanie OpenOffice zamiast MS Office, Gimpa zamiast PhotoShopa, Firefoxa lub opery zamiast IE i kilku innych zamienników to bedzie miał gdzieś co to za system. Moja kobieta używa linuxa już od ponad roku i najwięcej w systemie mieszam ja. Ona nauczyła się zmieniać wygląd pulpitu, pasków i cały ten stuff który mnie kompletnie nie interesuje a ją bawi (jak każdą kobieŧę) i zrobiła to bez mojej pomocy.
Wydaje mi się że największą bolączką innych systemów niż M$ jest to że są one zawsze oceniane przez pryzmat window$a. Nikt nie porównuje funkcjonalności systemów i nie mówi że windows powinien mieć to czy tamto.
W sumie dla każdego coś dobrego, ale ważne aby znać alternatywy. No bo czy można się wypowiadać na temat kobiet i ich preferencji sexualnych mając na koncie tylko jedną ??? :)
Ja cenie oba systemy, wg mnie każdy z nich służy do czego innego, no i nie jest też dla każdego... Linux jest systemem skomplikowanym rzecz jasna, nie kończy się wszystko na środowisku, ale też na Terminalu, Bash'u... Jednak system taki jest pod moją kontrolą, to co się w nim dzieje jest kontrolowane przeze mnie, nie przez jakieś zewnętrzne aplikacje, czy wbudowane w jądro systemu (czyt. Windows).
Linux jest lekki, bezpieczny, przede wszystkim darmowy... Nie stać mnie na inny system, po za tym jestem człowiekiem, który nie może siedzieć ciągle w tym samym, chce się nauczyć czegoś nowego... Nie wiem zbyt dużo o tym systemie, ale dowiem się nieco więcej, wszystko w swoim czasie... Windows też ma swoje wady i zalety.. Jest niestabilny, choć nie wiadomo jak bym się starał i tak po miesiącu jest na nim śmietnik, ( przy intensywnej pracy ), nie proszę o komentarz teraz ludzi, którzy pracują po 1-2h na tym systemie. Linuxa cenie również za kilka być może mało szczegółowych patentów, ale wg mnie są genialne, a takie szczegóły dla mnie są bardzo ważne... ( Wygoda, Estetyka, Szybkość Pracy). Nie wiem, pewnie Pobiją mnie teraz panowie od Windowsa, tak samo zaraz od Linuxa, już powiedziałem, zależy dla kogo... Ja czuje się pewniej w Linuxie. I znajomość tego systemu napewno przyda mi się w przyszłośći...
Ps. jak programować to tylko na linuxie ^^
Ja się zastanawiam, skąd stereotyp, że każdy użytkownik Linuksa kompiluje jądro...
Livio: Prawda, że zastanawiające?
Ach te stereotypy...
Myślę, że to przez te obrazowe skojarzenia - są bardzo przyswajalne przez (puste) umysły.
Nie trafiłeś. Linux powoli staje się systemem dla każdego. To przyszłość. Dziś na konferencji , sam P.Kotler wspomniał- wczoraj IBM, Dziś - MS , jutro Linux i miał racje - wszystko idzie w tym kierunku. Co innego fakt, że zostaje grupa niezadowolonych, którzy stracą poczucie własnej elitarności. Im szersze dotarcie systemu, tym lepiej dla Linuksa - szybciej będzie się rozwijać. Pogódź się z tym i nie zamieniaj się z starego zrzędliwego dziadka. Co z tego, że początkujący nie łapią tego jak się poruszać. Nauczą się. Tak samo jak X lat temu uczyłeś się podstaw DOS czy pierwszego Windowsa.
Mnie ciekawi nawet to jak zmienia się visual - tapety i ikonki. Jeśli Ty nie zwracasz uwagi na wygląd systemu - to jesteś w mniejszości. Bo każdy wie, ze Linux jak mało który system udostępnia gro możliwości dopasowania wyglądu (środowiska graficzne, managery okien, compiz, ikony etc.) przez co wybierają ten system również esteci.
No Offence, ale Twój wpis jest o niczym. Zrzędzenie zwykłe, nic więcej. IMHO Strustrowany człowieczek linuksa, który czuje przypływ noobów i nie może sobie z tym poradzić.
PS. Korzystam z Ubuntu dla wygody ( ogólnie pracuje na linuksie od 10 lat).
miłego.
Pozwoliłem sobie odpisać na Twój post na swoim własnym blogu bo tu byłoby za długo :)
http://moriturius.wordpress.com/2009/09/14/linux-nie-dla-kazdego/
Dla wszystkich którzy twierdzą że linuks jest dla każdego.
Czy zainstaluje na nim photoshopa, corela, illustratora? i inne programy graficzne? Prosze mi nie pisać o gimpach i innych programach opensource, interesują mnie te konkretnie przeze mnie podane. Jestem grafikiem i w swej pracy wykorzystuje te programy a nie darmowego gimpa. Pomyślcie najpierw o użytkowniku i o tym do czego mu będzie komputer potrzebny zamiast najpierw wciskać system operacyjny...
Ag: Masz dwie opcje: pierwsza namówisz producentów tego oprogramowania aby wydali wersje na Linuksa, druga: wine (podobno działa).
Odwołujesz się tu do fenomenu popularności Windowsa, który jest popularny, bo jest popularny - wiem, że to głupie, ale w rzeczywistości to jest jeszcze gorzej.
Ag: Odpowiem na Twoje pytanie - Tak. Można.
A propo desktopu i slackware...
U mnie Slack jest na desktopie nieprzerwanie od 7 lat :)
W robocie też jest na kilku kompach, znajomi mnie SAMI poprosili o instalację linuksa (właśnie Ubuntu) na laptopach (była vista;)...
Powoli wszystko się zmienia :)
Dzięki za ten artykuł, uśmiałem się do łez :) A pro po, widać jak zaczyna coraz bardziej Microsoft bać się Linux`a i musi uciekać do mówienia nie prawdy, bo innych argumentów nie ma, a zapomniałem ma Was z tą samą śpiewką.
P.S. Możecie sobie darować, Linux już wygrał, tylko o tym jeszcze nie wiecie i tego nie rozumiecie.
Mniej więcej półtora do dwóch lat używałem Linuksa by dojść do podobnych wniosków. Szkoda jedynie, że sam sobie przeczę w niektórych przemyśleniach: Nie chcę przesadnej popularyzacji Linuksa (i nie chodzi tu o to, że uważam, iż Linux winien być jakąś Tajemną Wiedzą), nie chcę by rosło nam pseudo-linuksowe pokolenie Ubunciarzy oraz nie chcę by sam Linux był utożsamiany z tą uproszczoną dystrybucją, gdyż przyjmuje ona błędne założenie (Linux tworzony jest dla pasjonatów, ludzi, którzy chcą mieć dużą kontrolę nad swoim kompjutrem a nie dla pragnących alternatywy buntowników Windziarskich) , a jednocześnie zdaję sobię sprawę, że moje podejście będące dosyć typowym dla każdego, kto na systemie przesiedział dłużej niż rok, praktycznie przekreśla możliwość powstania Linuksowych portów Photoszopki, jakiś Pro Toolsów czy (i tu dla mnie najważniejszy problem, gdyż to już ostatnia przyczyna dla której mam dual-boot) popularnych bibliotek programistycznych używanych do tworzenia gier. Wielka szkoda również, że upadł projekt BeOSa, bo chyba takiego właśnie systemu brakuje na rynku. I jeszcze większa szkoda, że Apple funduje ukłony jedynie w stronę klientów Starbucksa ;-).
Używam już lata całe linuksa, i nie widzę żadnej różnicy między nim a windą. Stawiam konfiguruję i heja. Obecnie mam kubuntu 9.04 i nie pamiętam żebym odpalał terminal albo coś kompilował.
tekst pokolenia emo
po pierwsze linux to system darmowy, po drugie ubuntu to jedna z nienajlepszych dystrybucji i po trzecie fakt przy linux trzeba myslec i wiedziec czego sie oczekuje od maszyny liczacej. windows jest dla opornych na wiedze, nie szanujacych wlasnej prywatnosci... I PIENIEDZY (no chyba ze sie wlasnie ukradlo nie swoja wlasnosc intelektualna i popelnilo przestepstwo kryminalne w swietle prawa hamerykanskiego) i do tego bardzo prosciutki ze swoimi grami pozdr
To, że Linux jest nie dla każdego, to tak banalny truizm, że szkoda nawet go komentować. Windows też nie jest dla każdego, bo i komputer jest nie dla każdego. Dla większości może, ale nie dla każdego, proszę mi wskazać rzecz równie złożoną w swojej budowie i zastosowaniu, jak system operacyjny, która będzie dla każdego!
Ale pomijając temat, który, jak sam autor przyznaje, służy głównie temu aby wiele osób przyklasnęło ("sporo osób od dawna mnie cisnęło, abym ten wpis napisał") przejdźmy do meritum sprawy.
Linux to możliwość wyboru i zastosowania systemu tam, gdzie będzie spełniał swoje zadanie. Jeżeli ktoś używa systemu i jest z niego zadowolony, to już wystarcza, żeby stwierdzić, że jest na właściwym miejscu. Jeżeli ktoś nie potrafi korzystać z Basha w Linuksie potrafi tylko wyklikać co chce, ale jemu to odpowiada, to w czym problem? Czy nie o to chodzi, by każdy mógł wziąć ten system i wykorzystać go do czego tylko chce? Choćby do tego by być "na czasie" i namawiać do niego znajomych?
"Linux jest systemem dla ludzi, którzy zdają sobie sprawę z tego, że jest coś takiego jak bash, menadżer pakietów, kompilacja, /etc."
A jeżeli ktoś nie zdaje sobie sprawy, ale używa i jest zadowolony to co, zgrzeszył przeciwko "prawdziwym Linuksiarzom"?
Przykro mi, ale za tą wypowiedzią i ludzimi ją popierającymi nie widzę nic poza złością, że to co czyniło was wyjątkowymi (używam Linuksa, należę do elyty) staje się na tyle popularne, że straciło całą swoją magię wyjątkowości i dziś mówienie, że używam Linuksa nie budzi już takiego zdziwienia is szacunku jak kiedyś.
Tylko, że dla Linuksa to akurat dobrze i tylko wam przykro z tego powodu.
Nie ma takiego argumentu, który może poprzeć tezę, że system darmowy i ogólnodostępny, zainstalowany i używany dobrowolnie jest nie na miejscu, skoro osoba z niego korzystająca jest zadowolona i nie chce zmiany. Próba udowodnienia głównej tezy z tego wpisu to dziecinada.
A to, że świeżynki nie potrafią znaleźć rozwiązania w sieci, dublują tematy, piszą o każdej dystrybucji jaką uda im się ściągnąć, chociaż żadnej dobrze nie poznali, to i co z tego? Czy tak nie jest przypadkiem na każdym jednym forum w internecie? Czy na forach fotograficznych nie powstaje dziesiątki takich samych pytań "co wybrać", czy Onet nie jest dla każdego, bo wiele ludzi nie wie o czym pisze? Przecież to śmieszne.
Równie dobrze można powiedzieć, że powinno wydawać się licencję na korzystanie z Internetu, bo wszędzie tematy się powtarzają a ludzie nie wiedzą o czym piszą (jak choćby w tym przypadku), chociaż sam odpierasz krytykę mówiąc:
"Internet jest miejscem, gdzie każdy ma prawo publikować różnego rodzaju swoje opinie."
Przeczysz sam sobie, skoro po takim stwierdzeniu, mówisz, że ktoś inny nie ma prawo do swojej, nawet błędnej opinii, bo przecież sam nie masz monopolu na prawdę.
No koniec napiszę, odnosząc się do krytyki strony do której podany jest link w artykule. Otóż posiadanie racji nie daje nam jeszcze prawa, do rzucenia jej komuś w twarz, ale trzeba mieć trochę więcej lat na karku i dystansu do samego siebie, żeby to zrozumieć. Skoro czyjeś działanie (w tym przypadku strona)pomimo, że nie jest najlepszym źródłem informacji, z drugiej strony nie szkodzi specjalnie, ale daje tej osobie radość, to jaki sens jest wytykanie jej błędów, poza własną satysfakcją?
Posiadanie racji nie jest jedyną i najważniejszą wartością, chociaż najprostszą drogą by się dowartościować.
Polecam to wszystko przemyśleć.
nieznosze linuxa. tam nic nie jest proste. zwlaszcza przez ssh.
"Windows jest do dupy", a za chwile "czemu ta gra nie pojdzie :("
- Bo to linuks, dziecko.
Totalne bzdury - jeżeli ktoś wie, że nie będzie grał w gry to na codzień mu ubuntu wystarczy - wkłada płytkę, instaluje i ma wszystko - od komunikatora przez przeglądarkę po office'a - plus multimedia! Pozatym ma dodaj usuń programy - gdzie o dziwo opcja 'dodaj' też spełnia swoją funkcję. Co do wypowiedzi że windows jest do dupy - sama prawda :)
Cześć.
Tu w sumie miał być dłuższy wpis, ale po przeczytaniu większości komentarzy odechciało mi się pisać. Jak zwykle ukazuje się nam 'piękno' internetu. Zamiast dyskutować na dany temat lepiej przekonywać innych że druga strona jest głupia i tylko 'nasze' rozwiązania są najlepsze. Na palcach jednej ręki można wskazać komentarze których autorzy nie są ślepymi fanatykami danego systemu. Szkoda. Bo nie można już wspólnie popisać o wadach, zaletach danego systemu. Teraz są obozy - niczym partie polityczne obrzucają się błotem, wypowiadając się o sprawach o których nie mają większego pojęcia. A ja? Ja mam gdzieś czego używam. Byle było stabilne, i działał mi Pro100. Reasumując : jest jeszcze ciepło, słoneczko świeci (jak czytam niektóre komentarze, to myśle że wciąż za mocno), wyjdźcie na dwór, do pubu. Pobawcie się z szatanem, czy czym tam chcecie. Ale nie róbcie z ŻADNEGO systemu bożka. Fanatyzm jest zły w każdej postaci, czy naprawdę nie macie nic lepszego do roboty? Podobnie jest z przeglądarkami internetowymi. Osobiście używam Opery. Kiedyś Firefox. I muszę przyznać że ze smutkiem czytam wpisy w których użytkownicy 'mojej' przeglądarki atakują lisa, zamiast akcentować mocne strony Opery. Sytuacja jest dokładnie taka sama w drugą stronę, wystarczy poczytać fora, w szczególności te prowadzone przez naszych rodaków. Dlatego apleuję : każdy ma inne potrzeby, dajmy 'se' na luz, i używajmy tego co uważamy że jest lepsze. Ale nie udowadniajmy na siłę że ktoś jest głupi, albo jego system. To tylko świadczy o poziomie Waszym i Waszej wypowiedzi. Zdaje sobie sprawę że i tak nic nie zmieni mój post, były kiedyś wojenki Amiga vs Commadore vs Atari vs PC (zależy na co, kto miał kasę...) są teraz inne, i będą dalej, grunt to zachować umiar. A teraz idźcie na piwko, potańczyć, albo pościągać gołe d. Pokój internetowi bracia i siostry.
Rozważanie tak na prawdę nie ma sensu. Linux jest/nie jest dla każdego tak samo jak Windows. To jest po prostu system operacyjny. Na chwilę obecną nadal jest odrobinę bardziej skomplikowany od Windowsa, ale zmienia się we właściwym kierunku. Obecnie pracuje na 7 i mam wrażenie, że będzie wiele pytań odnośnie tego systemu, bo jeżeli mam być szczery, to po zmianie z XP, mam problemy żeby wykonać bardziej zaawansowane czynności, a jestem osobą która posiada doświadczenie (na chwilę obecną jeszcze nie doszedłem do tego w którym miejscu mogę ustalać politykę bezpieczeństwa z uwzględnieniem konkretnych użytkowników). Nie ma systemów bez wad.
Zainstalowalem sobie Ubuntu na poleasingowym latopie IBM. Ubuntu rzeczywiscie sie rozwinal (mialem juz ten system ok. 3 lat temu) i musze stwierdzic, ze:
1. Ubuntu sie rozwija i dazy do jak najblizszego upodobnienia sie do Windowsa. Okaze sie, ze ostatecznie wszystko bedzie sie dzialo z pominieciem terminala a jedyna różnicą miedzy U a Win bedzie koszt instalacji. (nie dotyczy innych Linuksow)
2. Trudne instalacje/zadania - roznica miedzy Windowsem a U. W przypadku Win czytamy na forach, ze nalezy zainstalowac to i tamto lub odhaczyc tu i tam, jesli nie zadziala, trudno. Ubuntu: mam problem, szukam w googlach, na forach, znajduje multum rozwiazan (sprawa dotyczy pcmcia z wifi, czyli net mam na windzie, a rozwian probuje na U)Dziesiatki polecen i konfiguracji plikow przez getedit - nad jednym problemem siedzialem caly weekend i zadnr roziwzanie sie nie sprawdzilo. W obu przypadkach efekt jest ten sam, ale czasu i nerwow z U. nikt mi nie zwroci i pewnie da sie to rzowiazac jakos, ale szczerze mowiac, mam jeszcze zycie prywatne.
Widzę, że mam do czynienia z felietonem zakompleksionego nastolatka, który myśli, że coś potrafi.. Dawno się tak nie uśmiałem.
Linux nie jest dla każdego, ciemnego, prostego człowieka. Zmieni się to, w momencie jak zacznę czytać na stronie o Ubuntu: w góry w menu masz "system" >> "administracja" >> "Synaptic". Po uruchomieniu programu naciśnij na ikonkę lupy i wpisz nazwę programu. Jeśli nie zostanie nic znalezione, to dodaj nowe repozytoria. Po ich dodaniu... tak i tak, dodaj klucz - to się robi tak i tak. Teraz już wiesz jak dodawać repozytoria, oraz klucze. Teraz wyszukaj program. Zaznacz i naciśnij zielony haczyk u góry. Po zakończeniu procury instalacji uruchom program.
Tak, to procedura w Linux, w Windows jest inaczej, w MacOS jest inaczej.
To tak jak ja zaczynająć z komputerem, zadałem pytanie, na słowa: wpisz format d:
odp. Ale po co??
Aby coś użytkować, trzeba rozumieć i zrozumieć, co się robi. A ja nadal na każdym kroku czytam porady do terminal-a.
Dlatego popieram: Linux nie jest dla każdego. Tak powiedzą ci, którzy nie przeżyli: reinstalacji (sic!), szukania rozwiązania przez weekend, brakiem dziłającej wersji danego programu, bo becny się ładnie wysypuje; problemów z kamerką (np. skype), drukarką, monitorem, kartą grafiki i mieli ochotą krzyczeć, Kó**a mać !! Dlaczego uju nie działasz. Co jest nie tak!! Robiłem wszystko jak napisali inni !! WSZYSTKO !! i kó**a nie działa. Zdychaj !!
Właściwie to się nawet zgadzam. Z tym że ja jestem w ogóle dziwny:
A ja mam Slacka 1o lat i wszystko co chcę to robię... grafika,multimedia,komunikatory,programowanie,
serwery,bazy danych.Za frico.Liczac upgrady,i antywirusy, kolejne wersje Windy jestem 40000 do przodu.I Czy to nie argument?
Kupiłem sobie za to nowy samochód.naprawdę bez jaj.
I co nie warto?
A wy dalej płaćcie Billowi za jego własne błędy.
I na tym powyzszym poscie powinna dyskusja się zakonczyc :)!!!!!