Nikt chyba nie zaprzeczy, że Ubuntu odniosło swoisty sukces, na który składa się mnóstwo czynników. Przede wszystkim dość rozbudowana akcja "marketingowa" i sama koncepcja systemu (wrzućmy do Ubuntu jeszcze więcej wszystkiego!), aby każdy mógł się w nim "odnaleźć". Jednakże sprawy zaszły ostatnio zdecydowanie zbyt daleko.

Bardzo się cieszę, że Linux z roku na rok zyskuje na rynku, jednakże to takie "po trupach do celu". Coraz częściej można się spotkać z użyciem słowa "Ubuntu" jako synonim do wyrazu "Linux"! Dodatkowo jak czytam większość postów "Standardowych Użytkowników Ubuntu", to mi witki opadają. Większości marzy się, aby kolejna wersja miała ładniejsze ikonki, ładniejszą tapetę i lepszy domyślny motyw czy splash screen. Jak tylko pojawia się wersja beta z tymi zmienionymi elementami można znaleźć mnóstwo "ochów i achów", jakie to Ubuntu jest śliczne (bądź brzydkie). Nikogo nie interesuje wersja Kernela (większość nie wie co to jest), czy innych elementów czy ważniejszych zmian. Chociaż zaraz, ważniejsze zmiany w Ubuntu? Przecież one ograniczają się tylko do nowej tapety...