Gdzie się człowiek nie ruszy, to wszędzie można przeczytać, jaki to Linux jest bezpieczny i odporny na wirusy. Dzisiaj, dzięki rozmowie z Wafelem odkryłem skąd tak naprawdę wzięło się to "bezpieczeństwo".

Moja teoria jest bardzo prosta: Użytkownicy Ubuntu (bądź openSUSE czy czego innego dla "ZU") nawet gdyby dostali wirusa, to nie byliby w stanie go uruchomić. Użytkownicy zaś starsi stażem są zbyt mądrzy, aby zawirusować sobie komputer. Dlatego też nikomu nie chce się pisać wirusów na ten system, bo do każdego musieliby dodawać dłuugie README (którego i tak nikt nie czyta).