Zainspirowany wpisem Muaarthinosa również postanowiłem zrobić mini-ranking moich ulubionych gier (nie tylko RPG, jednak kocham ten gatunek, więc zdecydowanie będą przodować).

Oto gry, które moim zadniem zasługują na miano najlepszych i najciekawszych:

Na pierwszym miejscu znajduje się bezkonkurencyjna seria Fallout. Postapokaliptyczny klimat, setki zajmujących questów, doskonała fabuła i inne. Staram się wyszukać wad, ale mój mózg się wtedy blokuje i protestuje. To chyba jedyna gra (seria), której nie wypada wytykać błędów, bo na jeden bug przypada kolejna godzina zachwycenia grą.
Krótko mówiąc: niesamowita gra, którą powinien znać każdy. Sam - z takim samym zapałem - przeszedłem tę grę parę razy i za każdym razem czymś mnie zaskakiwała. Zawsze odkrywałem coś nowego...

Z drugim miejscem miałem problem: wcisnąć tutaj HoMM czy serię Baldur's Gate. Zdecydowałem się jednak na Heroes of Might and Magic.
Tej serii gier też chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Miałem niesamowitą przyjemność grać w każdą wersję, od I do V i śmiało mogę stwierdzić, że wszystkie przyciągnęły mnie na wiele dni do monitora (nie chcę wypominać IV...), począwszy od śmiesznej grafiki, małej ilości miast, ale z znakomitym klimatem "jedynki", po rozbudowaną graficznie (3D!) oraz innymi słitaśnymi melodyjkami "piątkę" przez - według mnie - najlepszą "trójkę", w którą grałem nie dni, nie tygodnie - ale miesiące. Kiedy ją grałem jak szalony w kampanie, w pojedyncze misje i z kumplem "przez ramię" przez minimum pół roku. Później wielokrotnie jeszcze do niej wracałem, kupiłem (już w serii eXtra Klasyka) HoMM III z dodatkami. Jednym słowem - cudo!

Na trzecim miejscu znajduje się pominięty wcześniej Baldur's Gate II (w początek serii nie miałem przyjemności grać, niestety) wraz z dodatkiem Tron Bhaala.
Jest to kolejna gra, która spowodowała zapomnienie o świecie rzeczywistym. Przeniosłem się w świat magii i spania pod drzewem. W świat, gdzie można było zabijać przeszkadzające gnomy i wykonywać questy, od których zależały losy świata. Uwielbiałem prowadzić postać mojego elfa - łucznika (zawsze grałem elfim łucznikiem), oraz reszte mojej wspaniałej drużyny (2x wojownik, mag i jeszcze jedna postać - w zależności od humoru był to kolejny mag, o innej specjalizacji, bądź też bard, który zagrzewał wojowników do walki). Jedyną wadą tej gry jest fakt... że jej nie skończyłem! Poważnie zastanawiam się nad ponownym zakupem tej przepełnionej wspaniałym światem płytki, tylko czy czas pozwoli?

A teraz podejrzewam - niespodzianka. Mianowicie na czwartym miejscu najlepszych gier jest... B.o.S - Bet on Soldier.
Jest to FPS, którego akcja dzieje się w przyszłości. W mrocznych czasach bitwy, gdzie zabóstwo jest dobrze płatne, a ludzie dzielą się na trzy grupy: produkujący broń, używający broni, oraz protestujący przeciwko wojnie - oczywiście również walcząc i mordując.
Przede wszystkim pomysł Pojedynków mnie tak przyciągnął, minuta czasu na rozgromienie przeciwnika, a im szybciej się go zabije, tym więcej kasy leci na nasze konto (oczywiście im więcej kasy - tym lepszy sprzęt). Ciekawym pomysłem jest również fakt płacenia za save, gdzie za save! Za wszystko! Amunicja, granaty - nic nie jest za darmo.
Dodatkową zaletą B.o.S'a jest tryb multi. Podejrzewam, że teraz każdy już o tej grze zapomniał i nikogo tam nie ma (nie mogę sprawdzć, gra na Viście nie działa), jednak zawsze w stałym składzie mordowaliśmy się na jedynym dostępnym serwerze. Gra warta uwagi.

Na piątym miejscu znajduje się kolejny FPS - ostatni na tej liście. Mam na myśli oczywiście Enemy Territory (ET)! Wspaniała gra do młócenia przeciwników online. Wspaniałe mapy (oryginalne szczególnie, mało ich - ale za to wyśmienite!), klimat (wytłumaczę zaraz), bronie, muzyka i inne - również grafika.
Ech, miałem tam nawet swój ulubiony serwer i klan, była rozważana nawet moja obecność w tym klanie, ale porzuciłem grę (jeżeli ktoś zainteresowany, to niech poszuka o klanie *=O30P=*, nie wiem, czy jeszcze istnieje, oraz czy dobrze napisałem..). Były tam tylko oryginalne mapy oraz wspaniali ludzie z całego świata, większość Polaków, ale założycielem był FOX - francuz, pamiętam również gracza o nicku SkarissaMarna (hm, mam jego maila jeszcze chyba) - Niemiec. Czasami korci mnie, aby uruchomić Xfire i pogadać z nimi, jednak nie wiem, czy chcę wrócić do tracenia czasu na walenie w klawiaturę podczas grania w ET.

Na szóstym - i ostatnim - znajduje się pewnego rodzaju niespodzianka. Nie jest to żadna Wielka i Wspaniała gra, popularna na całym świecie i wznoszona pod niebiosa. Nie..
Na ostatnim miejscu mojej minilisty znajduje się Little Fighter 2!
Jest to minigra, która dała mi wiele radości, kiedy to z kumplem przez ramie tłuklismy w te małe ludki i różnymi specjanlymi ciosami się wzajemnie uśmiercaliśmy. Ta gra jest ponadczasowa, albowiem nawet ostatnio postanowiliśmy przeprowadzić parę partii online. Nie ma co więcej mówić, tylko grać!

Oto mój miniranking najlepszych gier, każdą polecam. :-)